środa, 3 maja 2017

O cynku słów kilka

   
ryc. fotolia.com

   Cynk to pierwiastek pełniący w organizmie wiele różnych funkcji. Należy również do najczęściej suplementowanych mikroskładników, szczególnie jeśli w grę wchodzą problemy ze skórą i jej przydatkami. W organizmie człowieka najwięcej cynku zawierają mięśnie i kości, ale na potrzeby metaboliczne wykorzystywany jest również ten znajdujący się w wątrobie czy osoczu. 
Cynk odgrywa ważną rolę w funkcjonowaniu układu odpornościowego, jest składnikiem ponad 300 enzymów i katalizatorem wielu z nich, bierze również udział w wydzielaniu niektórych hormonów, m.in. insuliny, tyroksyny czy testosteronu. Uczestniczy w metabolizmie białek, lipidów i węglowodanów, stymuluje pracę trzustki, grasicy i prostaty. Wpływa także na cykl miesiączkowy korzystnie oddziałując na płodność. Jest wykorzystywany w leczeniu cukrzycy i terapii niedoczynności tarczycy. 
    Co jednak daje włosom i dlaczego jest tak ważny dla ich właściwej kondycji?
Po pierwsze jest katalizatorem enzymów, które biorą udział w produkcji cysteiny i metioniny - aminokwasów siarkowych budujących włos. Po drugie, cynk reguluje gospodarkę witaminy A, dlatego jej funkcjonowanie zależne jest od prawidłowej podaży tego pierwiastka. Pamiętajmy, że to witamina A właśnie odgrywa jedną z kluczowych ról w procesie keratynizacji, a co za tym idzie, w tworzeniu się prawidłowej struktury naskórka i jego przydatków. Braki cynku będą zatem powodowały zahamowanie wzrostu włosa, a w konsekwencji ich nadmierne wypadanie. 
   Źródłem cynku jest wiele produktów, niestety jego wchłanianie jest utrudnione przez różne czynniki. Poziom wchłaniania uzależniony jest od składu posiłku i jest zdecydowanie wyższy w towarzystwie białka zwierzęcego. Obecność szczawianów natomiast, wysoki poziom błonnika pokarmowego i obecność jonów konkurencyjnych (zwłaszcza żelaza i miedzi) utrudniają wchłanianie tego pierwiastka. Trzeba również pamiętać, że ogólnie niski poziom cynku w organizmie będzie ograniczał przyswajanie mikroelementu. 
   Oprócz błonnika i szczawianów przy niedoborach cynku warto przede wszystkim ograniczyć cukier, zrezygnować z alkoholu i uważać na napoje bogate w kofeinę. 
Na przełomie lat 60 i 70-tych ubiegłego wieku rozpoczęto badania nad wpływem cynku na poziom testosteronu. Francuscy badacze zauważyli m.in,, że jednym z poważnych objawów niedoboru cynku jest impotencja. Kilka lat później amerykański lekarz Frank Netter prowadził badania nad suplementacją cynku i zauważył wyraźną korelację wzrostu poziomu testosteronu z podawaniem tego pierwiastka. Dokładne badania przeprowadził w 1996 dr Ananda Prasad, który po sześciomiesięcznej suplementacji cynku uzyskał w grupie badawczej 100% wzrost testosteronu. No dobrze, powiecie, skoro tak, to czy suplementacja cynkiem nie będzie powodowała pogłębiania się problemów z łysieniem androgenowym? Otóż nie. Cynk, wzmacniając produkcję testosteronu, jest jednocześnie inhibitorem 5-alfa-reduktazy, co oznacza, że blokuje transkrypcje testosteronu do dihydrotestosteronu, który to właśnie bezpośrednio wpływa na mieszki włosowe. Dlatego także w tym przypadku suplementacja cynku będzie wspomagała kondycję włosów.
   Objawy niedoboru tego mikropierwiastka to m.in. utrata apetytu, uczucie suchości w ustach, obniżenie odporności, podatność na zakażenia wirusowe i grzybicze, pogorszenie pamięci, uczucie znużenia, zaburzenia koncentracji, a także zaburzenie węchu lub smaku. W przypadku skóry niedobór będzie objawiał się jej suchością, nadmiernym łuszczeniem, wystąpieniem łupieżu, podatnością na stany zapalne, upośledzeniem regeneracji i gojenia się ran. W przypadku włosów pierwszym sygnałem jest ich zmatowienie. Stopniowo dochodzi do utraty ich właściwości mechanicznych, przesuszenia i wypadania. Długotrwałe cynku mogą doprowadzić do całkowitego wyłysienia. Cynk reguluje również pracę gruczołów łojowych a jednocześnie jest współodpowiedzialny za jakość sebum, które z kolei chroni łodygę włosa przed szkodliwym działaniem promieni UV i czynników atmosferycznych. 
Trzeba pamiętać, że również nadmiar  tego pierwiastka może niekorzystnie odbić się na stanie zdrowia. Jak pisałam wyżej, przy normalnej diecie raczej trudno o przedawkowanie, jednak niekontrolowana suplementacja może doprowadzić do zbyt dużej podaży. Nadmiar cynku zwykle objawia się nudnościami, bólem żołądka, biegunką, bólami głowy, a jeśli stan jest długotrwały dojść może do upośledzenia odpowiedzi immunologicznej, zmniejszenia stężenia frakcji HDL cholesterolu i zaburzenia wchłaniani miedzi i żelaza.
Produkty bogate w cynk: ostrygi, wątroba, sery podpuszczkowe, pieczywo pełnoziarniste, pestki dyni, nasiona lnu, żółtka jaj, suche nasiona roślin strączkowych, gorzka czekolada, orzechy, nasiona i wiele innych. 

Literatura:
1. D. Włodarek i inni, Dietoterapia, PZWL, Warszawa 2014.
2. Gawęcki J. (red.), Żywienie człowieka. Podstawy nauki o żywieniu, PWN, Warszawa 2010.
3.Gapys B., Raszeja-Specht A.,Bielarczyk H., Rola cynku w procesach fizjologicznych ipatologicznych organizmu, w: Journal of Laboratory Diagnostics, nr 50(1), 2014.
4. Molski M., Chemia piękna, PWN, Warszawa 2011. 
    


wtorek, 4 kwietnia 2017

Jak to jest z tą biotyną?

  Wraz z nadejściem wiosny postanowiłam rozpocząć cykl poświęcony wpływowi odżywiania i składników naszej diety na kondycję skóry i włosów. Temat bliski mi nie tylko z racji wykształcenia, ale również dlatego, że jestem przekonana iż gro problemów skórnych mogłoby nigdy nie mieć miejsca, jeśli tylko z większą starannością dbalibyśmy o to, co jemy. 

rys. fotolia.com

 Jednym z najczęstszych pytań jakie słyszę w trakcie pracy z klientami to: "Czy powinnam/powinienem suplementować biotynę?". Niewątpliwie ogromny wpływ na przekonanie o zbawiennej roli biotyny w problemach dermatologicznych ma szeroko rozwinięta reklama. Czy jednak w każdym przypadku przyjmowanie suplementów biotyny ma sens?
  Biotyna, czyli witamina B7 należy, do witamin rozpuszczalnych w wodzie. Jej inne nazwy to koenzym R czy witamina H (z niemieckiego haut - skóra). Pełni ona ważne funkcje w wielu przemianach enzymatycznych, ma ogromne znaczenie w prawidłowym metabolizmie węglowodanów, białek i lipidów. Tymczasem jedną z przyczyn osłabienia i nadmiernego wypadania włosów może być właśnie zaburzony metabolizm tłuszczów. Biotyna jest także źródłem cząsteczek siarki potrzebnej do budowy keratyny włosa, wpływa również na prawidłowe funkcjonowanie gruczołów łojowych, stąd jej braki mogą przyczynić się do nadmiernego wydzielania łoju i powstającego na tym podłożu łojotokowego zapalenia skóry.  Trzeba też wspomnieć, że witamina H7 wspomaga funkcjonowanie tarczycy, a o wpływie tego gruczołu na stan włosów i skóry pisałam już wcześniej. Szczególne znaczenie ma to w przypadku przewlekłych stanów zapalnych tarczycy, takich jak choroba Hashimoto.  Mogą one obciążać nadnercza, prowadząc w ten sposób do niedoborów biotyny. Witamina skóry to również ważny składnik pomagający utrzymać prawidłowy poziom cukru we krwi i poprawiający wrażliwość tkanek na insulinę.  
     Wbrew pozorom jednak o niedobry tej witaminy wcale nie łatwo. Jest ona obecna w wielu grupach produktów spożywczych, dlatego w miarę zbilansowana dieta zapewnia nam wystarczającą ilość. Do jej źródeł należą m.in.: wątroba, orzechy włoskie, orzeszki ziemne, żółtka jaj, soja,, migdały, grzyby, sardynki, szpinak, marchew, brązowy ryż czy pomidory. Nasz organizm sam syntetyzuje również pewną jej ilość. Szczególną rolę w tej syntezie odgrywa wątrobą, dlatego jej uszkodzenie może powodować braki biotyny. Do istotnych niedoborów doprowadzić może restrykcyjna, bardzo monotonna dieta, długotrwałe przyjmowanie niektórych leków, szczególnie z grupy środków przeciwdrgawkowych i antybiotyków takich jak oksytetracykliny czy sulfonamidy. Jedną z najważniejszych przyczyn niedoborów tej witaminy jest genetycznie uwarunkowany brak enzymu uczestniczącego w przemianach biotyny, czyli biotynidazy. Enzym ten ma zasadniczą rolę w procesie wchłaniania witaminy z przewodu pokarmowego, a także w jej transporcie we krwi. W przypadku zaburzeń genetycznych objawy ujawniają się już w okresie niemowlęcym. Należą do nich m.in. niskie ciśnienie tętnicze u dziecka, stany zapalne skóry i spojówek, a także zanik nerwu wzrokowego. 
  Tak jak pisałam wyżej, biotyna wpływa na regulację pracy gruczołów łojowych zatem jej niedobory mogą się objawiać również w postaci tzw. ciemieniuchy u dzieci. Jej pojawienie się może być z kolei zapowiedzią przyszłych problemów z łojotokowym zapaleniem skóry. 
Niedobry witaminy B7 możemy podejrzewać w przypadku objawów takich jak znużenie, senność i stany depresyjne, nudności, wzrost stężenia cholesterolu we krwi, zapalenia spojówek, nadmierny łojotok, osłabienie i wypadanie włosów, osłabienie paznokci, zmiany zabarwienia skóry i włosów, zmiany łuszczycowe, czy wreszcie bóle mięśniowe, powiększenie wątroby, niedokrwistość. Oczywiście wystąpienie jednego czy dwóch objawów nie upoważnia nas do wyciągania wniosków, że winny stanu rzeczy jest brak biotyny. W takim wypadku zawsze należy skierować swoje kroki do lekarza i wykonać badania diagnostyczne. Chociaż nie stwierdzono objawów przedawkowania biotyny, to jednak samodzielna suplementacja może dać nam mylne złudzenie, że radzimy sobie z problemem, który leżeć może zupełnie gdzie indziej.
Źródła:
Molski M., Chemia piękna, PWN, Warszawa 2011
http://www.tarczycahashimoto.pl/blog/hashimoto-a-utrata-wosw
dr n.med. Justyna Wodowska, Wypadanie włosów i biotyna. Czy rzeczywiście jest związek?, www.doz.pl

poniedziałek, 6 marca 2017

Łysienie z miłości

Syfilis - choroba kochanków, poetów, artystów i szaleńców. Wydawać by się mogło, że rozwój cywilizacji skutecznie wyeliminuje go z panteonu chorób wenerycznych, tym czasem, cytując słowa filmowego Van Helsinga ze słynnej ekranizacji Draculi F.F. Copolli, "cywilizacja i syfilizacja rozwijały się równocześnie".
Syfilis, czyli kiła, nazywany był chorobą francuską,  znany był również jako choroba dworska, sekretna, dziki świerzb, ospa miłosna i pod wieloma innymi nazwami. W Rosji zwany był często chorobą polską.  Ciekawa jest etymologia nazwy, gdyby kogoś chciał się bliżej zapoznać odsyłam tutaj: http://www.doctormed.pl/info/urologia/kila-lac-lues-syphilis/
Niezależnie od tego jak ją nazywano, kiła, czyli syfilis była chorobą częstą i zbierającą poważne żniwo. Nie bez przyczyny zwano ją chorobą szalonych - w późniejszych stadiach rozwoju choroba może prowadzić do nieodwracalnych zmian w układzie nerwowym i mózgu. Dziś wiemy już, że cierpiało na nią wiele znanych osób, również tych, które miały znaczny wpływ na bieg historii. Wystarczy podać nazwiska takie jak Roosvelt, Schopenhauer, Dostojewski czy Lenin. Wielu historyków przypuszcza, że mógł się z nią zmagać Adlof Hitler, co w pewnym stopniu mogło by tłumaczyć jego poczynania.
No dobrze, ale co wspólnego ma syfilis z trychologią? Okazuje się, że wiele. Jednym z objawów choroby jest bowiem łysienie kiłowe.
         Kiła należy do chorób przenoszonych drogą płciową, a za jej rozwój odpowiedzialne jest zakażenie krętkiem bladym, do którego dochodzi w trakcie kontaktów seksualnych, rzadziej w trakcie pocałunku. Kiła może być również wrodzona, kiedy będąca w ciąży kobieta choruje i nie podda się leczeniu. Przekazuje wówczas chorobę dziecku.
Pierwszym objawem jest zwykle owrzodzenie lub naciek w okolicy, w której doszło do przeniknięcia drobnoustrojów do wnętrza organizmy. Jeśli jest niewielkie bywa ignorowane, lub niezauważone przez chorego, co skutkuje nie podjęciem leczenia we właściwym czasie. Ten pierwszy sygnał pojawia się zwykle około miesiąca po zakażeniu. Czasem towarzyszy mu powiększenie węzłów chłonnych.
W kolejnym etapie, zwykle po ok. 9 - 15 tygodniach pojawia się wysypka kiłowa, zwana osutką. Ma ona charakter pojedynczych lub zlewających się plamek, grudek, łusek a z czasem krost. Często jest ich niewiele i mogą również być przez chorego przeoczone. Jeśli w tym okresie nie nastąpi leczenie kiła przechodzi w postać utajoną lub rozwija się w trzeciorzędową, gdzie może dojść już do ataku choroby na układ nerwowy czy serce.
Ten etap to również moment, w którym w kilku do kilkunastu procentach przypadków pojawia się łysienie. Profesor Brzezińska - Wcisło pisze, że łysienie to objaw zaniedbania leczenia, ponieważ pojawia się zwykle po ponad pół roku od zakażenia. Ten rodzaj łysienia dotyczy zarówno mężczyzn jak i kobiet i przybrać może dwie postacie.
1. Łysienie kiłowe ograniczone, nazywane również plamistym - w literaturze spotyka się także określenie "obraz futra wyjedzonego przez mole". Rzeczywiście głowa chorego może przybrać właśnie taki obraz. Pojawiają się ośrodki przerzedzenia wielkości paznokcia. Czasem jest ich niewiele, często jednak obejmują cała powierzchnię głowy. Najczęściej dotyczą okolicy potylicznej i skroniowych. Charakterystyczną cechą jest to, że ogniska te nie są zupełnie wyłysiałe. W przypadkach zaawansowanych ogniska poprzedzielane są tylko cienkimi kępkami włosów. Same włosy nie są zmienione, nie obserwuje się również znacznych zmian w obrębie skóry, choć niektóre badania sugerują pojawianie się limfocytarnych nacieków w obrębie cebulek włosa. W aktywnej fazie choroby przeważają również włosy katagenowe i telogenowe. Łysienie plamiste jest często objawem rozpoznawczym kiły nabytej.
 

2.  Łysienie kiłowe rozlane - może przypominać łysienie plackowate ponieważ często powstaje w ograniczonych ogniskach. Dotyczy najczęściej szczytu głowy, skroni i okolicy ciemieniowej. Zdarza się również, że przyjmuje postać całkowitą. Podobnie jak w przypadku łysienia plamistego obraz włosów pozostaje niezmieniony, to samo dotyczy skóry. Jest to postać częstsza u kobiet i zwykle pojawia się w początkowym etapie kiły wtórnej. W bardzo rzadkich przypadkach przyjmuje postać łysienia złośliwego, czyli całkowitej utraty włosów bez ich odrostu. 

Dziś kiła jest chorobą uleczalną, zwykle stosuje się antybiotyki, głównie penicylinę, za wyjątkiem ataku na układ nerwowy i mózg. Łysienie kiłowe ustępuje po 6-12 miesiącach, a podjęcie prawidłowego leczenie proces ten znacznie przyspiesza. Trychologicznie można wspomóc chorego zalecając mu stosowanie szamponów i innych preparatów wzmacniających włosy i zatrzymujących ich wypadanie.
Niepokojące są wyniki badań, które pokazują tendencję zwyżkową jeśli chodzi o rozwój tej choroby w Polsce w ostatnich latach. Może to wynikać z faktu, że uważamy chorobę za "wymarłą" i rzadko się na nią badamy, ale również, a może przede wszystkim z coraz częstszego podejmowania ryzykownych zachowań seksualnych. Zanim zatem zacieśnicie więzi z nowo poznaną osobą upewnijcie się 10 razy, że jest zdrowa.

Literatura:
1. Michałowski R., Choroby włosów i skóry owłosionej, PZWL, Warszawa 1985.
2. Choroby włosów i skóry owołosionej, red. L. Brzezińska - Wcisło, Termedia, Poznań 2015

3. Kiła - rodzaje, objawy, leczenie, www.doctormed.pl, 6.03.2017
4.Janicki K., Szaleństwo przenoszone drogą płciową. Najsłynniejsi syfilitycy w historii, www.ciekawostkihistoryczne.pl, 6.03.2017

poniedziałek, 20 lutego 2017

Regenerujące mikronakłuwanie - czyli jak igły mogą naprawiać skórę




Mezoterapia mikroigłowa, a właściwie jej kosmetyczne zastosowanie, to odkrycie, za którym stoi doktor Desmond Fernandes, twórca firmy Environ. Opracował on urządzenie, które nazwał Roll -CIT (Collagen Induction Therapy), od procesów jakie miało uaktywniać w skórze poddawanej zabiegowi. Jego pracę poprzedziły obserwacje doktora Andre Camiranda, który w latach 90-tych XX wieku opublikował artykuł sugerujący, że efektem ubocznym pokrywania blizn tatuażami jest ich zmniejszanie się. Obserwację tą potwierdzono potem badaniami i udowodniono wpływ mikronakłuwania na poprawę syntezy kolagenu. W tamtych czasach pracowano jednak igłami o długości ok 3 mm, co stwarzało duży dyskomfort dla pacjenta. Z oczywistych względów nie mogły być one zastosowane w kosmetologii.
Dr Fernandes zaobserwował, że także mniejsze długości igieł korzystnie wpływają na skórę, do końca lat 90-tych jednak tego rodzaju zabiegi były wykonywane właściwie wyłącznie przez lekarzy. Dopiero wprowadzenie igieł krótszych niż 1 mm pozwoliło na bezpieczną pracę kosmetologom, a w konsekwencji również trychologom.
      W skrócie zabieg mezoterapii polega na tworzeniu w skórze wielu tysięcy mikrokanalików, które wielokrotnie zwiększają powierzchnię wchłaniania substancji aktywnych. Bardzo często właśnie w tym celu zabieg jest przeprowadzany. Mezoterapia mikroigłowa daje nam jednak również możliwość wpływania na warstwy skóry właściwej i realną przebudowę włókien podporowych. Dotyczy to wszakże zabiegu wykonywanego taka długością igieł, dzięki której dotrzeć można do warstwy brodawkowatej. Jaka to długość? Nie ma na to pytanie jednej poprawnej odpowiedzi, bowiem grubość skóry jest kwestią osobniczą, zależną często od szeregu różnych czynników. Chcąc uzyskać pożądane rezultaty musimy nauczyć się właściwie dobierać parametry zabiegowe u konkretnego klienta.
        O ile sam proces przenikania składników aktywnych przez mikrokanaliki nie jest trudny do zrozumienia, o tyle warto wyjaśnić  w jaki sposób mikronakłucia wpływają na stymulację procesów regeneracji. Odnowa skóry i jej składowych zachodzi w trzech etapach:
1. Etap pierwszy to wywołanie stanu zapalnego. Pojawia się on bezpośrednio po zabiegu. Skóra staje się zaczerwieniona i obrzęknięta. Naczynia krwionośne rozszerzają się zwiększając swoją przepuszczalność. Zainicjowany zostaje także proces fagocytozy, chroniący tkanki przed rozwojem zakażenia. Na tym etapie dochodzi też do wydzielania się czynników wzrostu, zwłaszcza FGF (czynnika wzrostu fibroblastów), stymulujących produkcję białek macierzy pozakomórkowej. 
2. Etap drugi czyli faza proliferacji. Nadal intensywnie wydzielane są czynniki wzrostu, z których szczególne znaczenie mają: Transformujący czynnik wzrostu alfa (TGFalfa) i beta (TGFbeta), a także wspomniany już Czynnik wzrostu fibroblastów (FGF). Naskórek odnawia się, w skórze właściwej wydzielany jest kolagen III, elastyna i kwas hialuronowy. Rozpoczyna się również angiogeneza, czyli proces tworzenia nowych naczyń krwionośnych.
3. Ostatni etap, czyli faza odbudowy trwa nawet do pół roku po zabiegu. Kolagen III przekształca się w I, w dalszym ciągu trwa proces odbudowy naczyń. Skóra regeneruje się.
         W przypadku skóry głowy zabieg mezoterapii mikroigłowej przynosi wymierne korzyści w postaci poprawy ukrwienia, a co za tym idzie lepszego odżywienia i dotlenienia cebulek włosowych. Odpowiednio poprowadzona terapia może zatrzymać problem nadmiernego wypadania włosów, a także działać wspomagająco w przypadku starzenia się skóry czy problemów łojotokowych.
Dla skóry nie ma większego znaczenia czy zabieg przeprowadzany jest za pomocą rollera, gdzie igły wbijane są w naskórek pod skosem, czy też przy pomocy tzw. dermapenów, gdzie igła wchodzi prostopadle. Ważna jest natomiast ilość igieł. Wielu producentów przekonuje nas, że im więcej tym lepiej, nie jest to jednak zgodne z prawdą, Zbyt duże zagęszczenie igieł spowoduje, że zabieg będzie nieskuteczny, ponieważ nie dojdzie do powstania mikrouszkodzeń, urządzenie będzie jedynie przesuwane po skórze.
W przypadku zabiegów dla skóry głowy duże znaczenie ma także właściwy dobór preparatów. Należy pamiętać, że nie mogą to być przypadkowe ampułki, a jedynie takie, przy których wyraźnie zaznaczono, że nadają się do mezoterapii mikroigłowej. Nieprzestrzeganie tej zasady doprowadzić może do zakażeń i innych powikłań. Dobre efekty można osiągnąć stosując np. dekspantenol, wpływający na regenerację nabłonka i wzrost włosa, pobudzającą mikrokrążenie prokainę, regenerujący i stymulujący fibroblasty pirogronian sodu, czy wreszcie biotynę , która poprawia wzrost włosa i pomaga w regulacji pracy gruczołów łojowych. Często stosujemy również gotowe koktajle witaminowe, szczególnie zawierające witaminy z grupy B, a także koktajle z oligoelementami. W gabinecie trychologicznym do zabiegów substancje aktywne często łączy się ze sobą by osiągnąć optymalne efekty.
        Mimo, iż mezoterapia mikroigłowa jest jednym z najskuteczniejszych zabiegów, nie jest przeznaczona dla każdego. Istnieje szereg przeciwwskazań, które trzeba uwzględnić planując terapię. Należą do nich:
- ciąża
- cukrzyca
- stany zapalne miejscowe (infekcje skórne)
- tendencja do powstawania blizn przerostowych i bliznowców
- przyjmowanie preparatów przeciwzakrzepowych
- hemofilia
- choroby krwi
- terapie retinoidami - skórne i ogólnoustrojowe
- ekspozycja na promienie UV
- łysienie bliznowaciejące
Ten ostatni przypadek trycholog zawsze powinien mieć na uwadze. Jeśli nie potrafi rozpoznać symptomów łysienia bliznowaciejącego, nie powinien podejmować decyzji o terapii mikroigłami. Może to bowiem spowodować znaczne zaostrzenie stanu chorobowego i idące za tym powikłania. Nie zaleca się również tego rodzaju terapii w chorobach o podłożu autoimmunologicznym, dlatego zabieg powinien być zawsze poprzedzony szczegółową diagnostyką i wywiadem zdrowotnym. 

Źródła:
Stanek A., Mezoterapia mikroigłowa owłosionej skóry głowy, www.biotechnologia.com, dostęp 18.02.2017
Kwiatek M. Możliwości autoregeneracji skóry, w: Kosmetologia Estetyczna 2013, nr 3
Drobnik A., Mezoterapia - przegląd metod, w: Kosmetologia estetyczna 2014, nr 1
Mikronakłuwanie i terapie łączone, rozmowa z dr. Gabrielem Serrano, LNE 2016, nr 5
Styczeń P., Dermarollery w kosmetologii i medycynie estetycznej, Kosmetologia Estetyczna 2015, nr 5
Komasińska M., Iniekcyjne techniki stosowane w modelowaniu sylwetki i wspomagające procesy odchudzania, Kosmetologia Estetyczna 2015, nr 4.
Gomolińska A., Igły i spółka, techniki łączone, LNE 2016, nr 2

piątek, 3 lutego 2017

Krótko o chemii włosa

Pisałam już o strukturze włosa, a dziś chciałam Wam przybliżyć jego skład chemiczny. Większość z nas wie, że włos składa się z keratyny, ale czy tylko z niej? I czym właściwie jest ta keratyna, która przewija się jako składnik preparatów pielęgnacyjnych i zabiegów fryzjerskich?
Ludzki włos zbudowany jest z substancji nieorganicznych i organicznych. Związki nieorganiczne to przede wszystkim składniki mineralne. Badania wykazały, że suchy włos składa się z azotu, siarki, fosforu, sodu, potasu, wapnia, magnezu, żelaza, manganu i miedzi. Jednym z najważniejszych elementów jest siarka. 1 gram włosów zawiera aż 50 mg siarki, ale o jej dokładnej roli napiszę za chwilę. 
Do związków o charakterze organicznym, występujących we włosie zaliczamy głównie keratynę i melaninę.
KERATYNA
Jest skleroproteiną, czyli białkiem prostym o włókienkowym charakterze. Stanowi podstawowy budulec włosa. Jak każde białko zbudowana jest z szeregu aminokwasów. Zawiera m.in. serynę, alaninę, leucynę czy tryptofan, ale do najważniejszych zaliczamy cystynę i metioninę. To właśnie duża zawartość tych dwóch aminokwasów siarkowych znacznie odróżnia keratynę od innych białek. 
Tworzenie się keratyny ma miejsce w komórkach macierzy włosa. Aminokwasy niezbędne do budowy białka dostarczane są poprzez naczynia włosowate z krwi do macierzy i dalej do komórek wytwarzających keratynę (keratynocytów). Niezwykle ważna zatem dla prawidłowej struktury biochemicznej włosa jest dobrze zbilansowana dieta, która zapewni namnażającym się komórkom właściwy poziom składników odżywczych. 
Jak wspomniałam wyżej do najważniejszych, z punktu widzenia budowy chemicznej włosa, aminokwasów należą cysteina i metionina, z czego zdecydowaną większość stanowi ta pierwsza. Dzięki budowie cząsteczki cysteiny (zawiera grupę tiolową -SH) możliwe jest tworzenie się tzw, mostków dwusiarczkowych. W macierzy włosa cysteina przekształca się w cystynę, która staje się właściwym budulcem keratyny.
Włókna warstwy korowej buduje przede wszystkim tzw. keratyna kierunkowa. Cechuje  ją charakterystyczny układ przestrzenny nazywany helisą alfa. Jest to drugorzędowa struktura stabilizowana przez wiązania wodorowe. Helisa tworzy kształt walca, a wokół jego krawędzi zewnętrznych spiralnie układają się aminokwasy.

rys. Dwurzędowa struktura keratyny, źródło : wydawnictwo Prentice Hall (link w literaturze pod tekstem)

Pojedyncze łańcuchy keratynowe łączą się w protofibryle, a te z kolei tworzą większe struktury - mikro i makrofibryle.
W macierzy włosa są obecne enzymy, dzięki którym we wnętrzu "cylindra" powstają silne wiązania dwusiarczkowe. Zapewniają one keratynie włosa dużą wytrzymałość na rozciąganie, zrywanie i inne czynniki uszkadzające. Układ mostków nadaje również włosom indywidualny kształt, decyduje o tym, czy są one proste, kręcone, falowane, cienkie itp. Głównie jednak połączenia dwusiarczkowe zapewniają odporność keratyny. Ich rozrywanie następuje np. podczas depilacji chemicznej czy przy trwałej ondulacji. Po rozprostowaniu łańcucha alfa-keratyny pod wpływem różnych czynników przechodzi ona w beta-keratynę. Dotychczas uważano, że beta-keratyna powstaje we włosach jedynie poprzez ingerencję w keratynę beta, jednak w 2015 roku odkryto istnienie nieznanej dotąd warstwy w strukturze włosa. Wykorzystując zjawisko dyfrakcji naukowcy odkryli, że pomiędzy osłonką i korą istnieje nieznana dotąd warstwa, której głównym składnikiem jest właśnie beta-keratyna.
MELANINA
Za kolor włosa odpowiedzialny jest barwnik nazywany melaniną. Organizm człowieka produkuje dwa jej rodzaje: brązowo - czarną eumelaninę i żółto-czerwoną feomelaninę. Barwa włosa zależy od stosunku ilości eumelaniny do feomelaniny, a także od aktywności i liczby melanosomów. Powstawanie melaniny zależne jest od aktywności enzymu tyrozynazy, który znajduje się w melanocytach i jest aktywowany działaniem promieni UV.
Rolą melaniny jest przede wszystkim ochrona przecisłoneczna. Barwnik ten chroni jednak także przed działaniem wolnych rodników, zwłaszcza wolnych rodników tlenowych. Dotyczy to głównie eumelaniny, dlatego naturalnie ciemne włosy są lepiej chronione przed czynnikami zewnętrznymi. Do prawidłowej produkcji melaniny niezbędna jest miedź, dlatego warto zadbać o źródła tego pierwiastka w diecie.
Znajomość biochemii włosa pozwala na lepszy dobór preparatów pielęgnacyjnych. Wiedząc, z czego są zbudowane wiemy jednocześnie jakich surowców do ich budowy musimy dostarczyć organizmowi z pożywieniem. Wygląd włosa jest bowiem zwykle odzwierciedleniem tego, co dzieje się we wnętrzu naszego ciała. Przesuszony, łamliwy i kruchy może być również wynikiem zbyt agresywnych zabiegów fryzjerskich niszczących jego strukturę.

Źródła:
1. Michałowski R., "Choroby włosów i skóry owłosionej", PZWL, Warszawa1985.

2. Siemiątkowska J.M., "Zarys trychologii kosmetycznej", Trichomed, Stargard 2015.
3. Olszak M., "Melaniny", www.e-biotechnologia.pl, dostęp 2.02.2017
4. naukawpolsce.pap.pl, dostęp: 2.07.2017
5.rysunek: http://wps.prenhall.com/wps/media/objects/602/616516/Media_Assets/Chapter24/Text_Images/FG24_07.JPG
 

wtorek, 24 stycznia 2017

Melatonina a łysienie androgenowe

Pisałam już o przyczynach i objawach łysienia androgenowego (AGA), pisałam również o najczęściej stosowanych terapiach. Kosmetolodzy, dermatolodzy i inni specjaliści zajmujący się problemami skóry od wielu lat szukają alternatywnych metod terapeutycznych. Powszechnie stosowany, doustny finasteryd, wykorzystywany w leczeniu AGA u mężczyzn, oraz popularny minoksydyl, stosowany miejscowo w przypadku łysienia u obu płci mają ograniczoną skuteczność, a przy tym mogą powodować dotkliwe skutki uboczne (np. ginekomastia w przypadku finasterydu, czy hipertrichoza przy stosowaniu minoksydylu).
Poniższy tekst jest opisem wyników badań opublikowanych pod tytułem "Topical Melatonin for Treatment of Androgenetic Alopecia" na stronie internetowej International Journal of Trichology" - link pod tekstem.

rys. fotolia.com

Melatoninę odkryto w 1958 roku. Początkowo badano przede wszystkim jej wpływ na rytm snu i czuwania, później pojawiły się także publikacje sugerujące, że ma ona wpływ na opóźnianie efektów starzenia. Dziś wiemy, że melatonina jest bardzo silnym, endogennym przeciwutleniaczem, który nie tylko hamuje przedwczesne starzenie, ale chroni też przed procesami zapalnymi i ma zdolność powstrzymywania apoptozy (zaprogramowanej śmierci komórki). Melatonina wytwarzana jest przez szyszynkę, niewielki gruczoł znajdujący się w mózgu. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że jest ona również syntetyzowana i metabolizowana w ludzkiej skórze. Znajdują się tu m.in enzymy, które pozwalają na syntezę melatoniny z tryptofanu. Wysoką wrażliwość na melatoninę wykazują zwłaszcza mieszki włosowe, a badania in vitro ujawniły ich zdolność do biosyntezy tego hormonu. Melatonina wpływa na wzrost włosa, a także na proces pigmentacji. Przede wszystkim jednak ogromne znaczenie mam jej działanie antyoksydacyjne. 
Łysienie androgenowe jest najczęstszą przyczyną utraty włosów, a pojawia się zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Jest ono uwarunkowane genetycznie, zależne od gospodarki hormonalnej, wieku i innych czynników. Szacuje się, że u mężczyzn występuje najczęściej po 40 r.ż., u kobiet natomiast  często towarzyszy okresowi menopauzy. Istnieją również doniesienia, że patogeneza AGA może wiązać się z mikrozapaleniem i zwłóknieniem w obrębie mieszków włosowych, choć badania na ten temat nie są jeszcze wystarczające. Tego rodzaju zmiany są związane z zaburzeniami flory bakteryjnej skóry, spowodowanymi przez stres oksydacyjny, toksyny, czy stany łojotokowe. Nadprodukcja wolnych rodników upośledza naturalny system obronny komórek skóry, a co za tym idzie, również uszkodzenie mieszków włosowych. Udowodniono m.in,, że w przypadku AGA fibroblasty warstwy brodawkowej wykazują zwiększoną wrażliwość na stres oksydacyjny. 
Po odkryciu, że melatonina syntetyzowana jest również w mieszkach, obserwowano jej wpływ na fazy wzrostu włosa. W badaniach in vitro wykazano, że już 30 mikromoli substancji znacznie przyspiesza tempo wzrostu włosa, w porównaniu z niższymi stężeniami. 
Idąc tym tropem na przełomie kilku lat przeprowadzono pięć paneli badawczych, a także badania przedkliniczne na temat wpływu melatoniny na proces łysienia androgenowego. Badania polegały na aplikacji miejscowej roztworu melatoniny raz dziennie, przed snem, przez okres 6 miesięcy. Grupę badawczą stanowili wolontariusze - mężczyźni i kobiety w I i II stadium AGA, a także z ogólną utratą włosów. Wyniki zbierano za pomocą standaryzowanych kwestionariuszy, badania metodą TrichoScan, metodą 60-sekundowego testu zliczania włosów i testu pociągania. Co udało się wykazać?
1. Po 30 i 90 dniach w badaniu obserwacyjnym i na podstawie kwestionariuszy stwierdzono znaczne zmniejszenie stopnia nasilenia łysienia.
2. W badaniu TrichoScan w grupie 35 mężczyzn po 3 i 6 miesiącach u ponad 50% badanych zaobserwowano znaczny wzrost gęstości włosów (odpowiednio o 29% i 41%).
3. W 60-cio osobowej grupie z nasilonym wypadaniem zaobserwowano jego znaczną redukcję u kobiet.
4. W badaniu, w którym udział brała grupa 1800 osób, przeprowadzanym w 200 ośrodkach zaobserwowano, że znacznie zmniejszyła się częstotliwość pozytywnego testu pociągania. Odsetek badanych z ujemnym testem pociągania wzrósł z 12,2% do 61,5%. Dodatkowo zaobserwowano również zmniejszenie problemów łojotokowych.
5. W żadnym z badań nie zaobserwowano istotnego podniesienia poziomu melatoniny endogennej w osoczu krwi. 
Badani dobrze tolerowali stosowanie preparatu. Wszystko to razem pozwala optymistycznie patrzeć na możliwość stosowania miejscowej melatoniny w trychoterapii łysienia androgenowego. Co istotne - nie obserwowano skutków ubocznych, ani negatywnych efektów odstawienia. Oczywiście potrzebne są kolejne badania, nie mniej melatonina wydaje się być właściwą alternatywą dla powszechnie stosowanych w tej przypadłości terapii.

Źródła (w kolejności i zapisie przypadkowym):
1. Tobias W FischerRalph M TrüebGabriella HänggiMarcello InnocentiPeter Elsner,  "Topical melatonin for treatment of androgenetic alopecia",  http://www.ijtrichology.com/, dostęp: 24.01.2016;
2. M. Świder Al-Amawi, M. Marchlewicz, A. Kolasa, L.Wenda - Różewicka, B. Wiszniewska, "Neuroendokrynna funkcja skóry", w : Postępy biologii komórki, t. 37, 2010, nr 4, str. 795-806.
3. M. Karasek, "Znaczenie kliniczne melatoniny", w: Postępy nauk medycznych,  2007, nr 10, s. 395-398

piątek, 6 stycznia 2017

Kim jesteś trychologu?

fot.fotolia.com

Dzisiejszy wpis chodził za mną już od dłuższego czasu. Zastanawiałam się jak go ugryźć, a dziś rano doszłam do wniosku, że najlepiej będzie pisać prosto z mostu. Chodzi mi o ostatnią falę półprawd i kompletnych kłamstw, jakie pojawiają się w sieci czy prasie na temat zawodu trychologa. Szczególnie tych, głoszonych przez środowisko dermatologów, z czym spotkałam się ostatnio w prasie branżowej. Zarzuca nam się rzeczy, od których włos się jeży na głowie. Ostatnio przeczytałam, że trcyholog może doprowadzić klienta do utraty zdrowia lub życia, gdyż nie będzie w stanie prawidłowo rozpoznać jego choroby (sic!)...Litości! Autorowi tych słów albo mocno mylą się fakty, albo bardzo nie chce się zagłębić w temat.  Trycholog kosmetyczny - a takich jest przeważająca ilość w naszym, jeszcze nie wielkim środowisku - to nie lekarz diagnosta i nie do niego należy rozpoznanie. Zajmujemy się diagnozowaniem - tak! - ale stanu skóry i włosów, a nie wykrywaniem chorób. Mogę z tego miejsca zapewnić, że żaden odpowiedzialny trycholog, a wierzę, że takich jest większość, nie podejmie się działań pielęgnacyjnych, czy wspomagających, zaznaczam, wspomagających leczenie, jeśli nie będzie miał pewności, że tym nie zaszkodzi klientowi. Zazrzut, że wypadanie włosów może być objawem wielu, czasem bardzo poważnych chorób, a my wszystkich wrzucamy do jednego worka, jest zarzutem co najmniej niedorzecznym. Z całym szacunkiem, ale to najczęściej od dermatologów przychodzą do mnie klienci z taką samą diagnozą, niezależnie od objawów. To zupełnie jakby powiedzieć, że kosmetyczki podejmując próby pielęgnacji skóry trądzikowej zagrażają życiu klientek, bo przecież może to być objaw np. guza jajnika.
Prawdą jest, że w Polsce nie ma zarejestrowanego zawodu trychologa, podobnie, jak jeszcze parę lat temu nie istniał ktoś taki jak podolog. Dziś natomiast trudno sobie wyobrazić, żeby pomocy z wrastającym paznokciem szukać - jak dawniej - u chirurga czy zwykłej kosmetyczki. Trycholog jest właśnie takim łącznikiem pomiędzy fryzjerstwem, kosmetyką a dermatologią. I nie oznacza to, że uzurpuje sobie prawo do leczenia. Faktem jest, że nie każdy może być trychologiem. Do wykonywania tego zawodu potrzeba umiejętności słuchania ludzi, a także łączenia wiedzy z wielu dziedzin: kosmetologii, fizjologii, dermatologii, dietetyki, fizjoterapii, chemii kosmetycznej, a nawet psychologii. Kto zatem może zostać trychologiem? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Zapewne zdarzają się wsród nas osoby niekompetentne, tak jak bywają niekompetentni lekarze, i to mimo ukończenia studiów wyższych. Mamy jednak coraz więcej szkoleń na bardzo wysokim poziomie, uczelnie wyższe uruchamiają specjalizacje na kosmetologii i kierunki podyplomowe. Trychologia w Polsce rozwija się  i będzie się rozwijać. Zamiast więc rzucać sobie kłody pod nogi może warto pomyśleć o współpracy?  Pozostając jeszcze w temacie kształcenia pamiętajmy, że każdy klient ma prawo zapytać, jakie przygotowanie ma specjalista, do którego zwraca się o pomoc. Jeśli tego nie robi to już tylko i wyłącznie jego decyzja.
Rozpisałam się sie trochę, więc już tak drogą podsumowania:
1. Trycholog to specjalista pielęgnacji skóry głowy i włosów, tak jak kosmetolog dba o skórę i jej przydatki.
2. Trycholog kosmetyczny nie jest lekarzem, w związku z tym nie stawia jednoznacznych diagnoz i nie leczy chorób. Może natomiast,  i powinien zasugerować wizytę u lekarza i wykonanie potrzebnych badań, zanim podejmie działania pielęgnacyjne, lub jeśli problem uważany za kosmetyczny (np. łupież) mimo prawidłowej pielęgnacji nie ustępuje.
3. Jeśli trycholog bez wykształcenia medycznego podaje się za lekarza, to już kwestia nieetycznego zachowania danej osoby, a nie całej grupy zawodowej.
4. Trychologiem w Polsce na dzień dzisiejszy może być osoba po specjalistycznych szkoleniach lub ukończeniu studiów podyplomowych w tym zakresie. Już niedługo również uczelnie wyższe wypuszczą pierwszych absolwentów kosmetologii o specjalności trychologia.
5. Rzeczywistość pokazuje, że trycholog to czasem pierwszy kontakt lub wręcz przeciwnie - ostatnia deska ratunku dla osób z problemami włosowymi, bez względu na to, czy to się komuś podoba czy nie.

piątek, 30 grudnia 2016

Anatomia włosa - część I - wróćmy do korzeni...


       Pierwsze włosy powstają już w okresie płodowym. Mniej więcej ok. 3 miesiąca ciąży pojawiają się zawiązki mieszków włosowych w okolicy głowy, a stopniowo również w pozostałych obszarach.
W 5-6 miesiącu na skórze płodu pojawia się meszkowate owłosienie zwane lanugo, które po 4-8 tygodniach wpada do wód płodowych, a na jego miejscu pod koniec ciąży wyrastają włosy terminalne, nazywane ostatecznymi. Profesor Kostanecki zwraca uwagę, że po obu stronach pierwotnego zawiązka włosa tworzą się nowe, dlatego mieszki często grupują się po trzy.
Zanim mieszek przybierze swoją ostateczną formę, przypomina kolumnę komórek pochodzących z żywych warstw naskórka. Początkowo układają się one prostopadle, z czasem jednak ustawiają się pod skosem. Poniżej kolumny znajduje się drugie skupisko komórek, z których ostatecznie ukształtują się brodawka włosa i torebka włosowa.
      Włos przyrasta na długość na skutek podziałów mitotycznych. Szlak sygnałowy Wnt pobudza keratynocyty do różnicowania się, dzięki czemu przekształcają się one w komórki włosa. Komórki te powstają w opuszce, tworze o cebulowatym kształcie, który obejmuje brodawkę włosową. W jej dolnej części ma miejsce najintensywniejszy podział komórkowy, dlatego często nazywana jest macierzą. Trzeba podkreślić, że jest to jedna z najaktywniejszych metabolicznie tkanek organizmu.
      Część włosa znajdującą się w naskórku nazywamy korzeniem. , część powyżej powierzchni naskórka to łodyga włosa. Wewnętrzna struktura włosa jest najlepiej widoczna w przekroju poprzecznym korzenia. Możemy tu wyróżnić cztery główne elementy: włos właściwy, pochewkę wewnętrzną, pochewkę zewnętrzną i torebkę włosową.
      Włos właściwy zbudowany jest z rdzenia, kory i powłoczki, czy też osłonki włosa. Rdzeń nie zawsze jest obecny, może być strukturą ciągłą, nieciągłą lub fragmentaryczną. Brak rdzenia, szczególnie w przypadku włosów cienkich nie jest niczym niezwykłym. Rdzeń włosa budują duże, wieloboczne komórki, pomiędzy którymi w którymi w korzeniu występuje płyn, a w łodydze pęcherzyki powietrza. Obecne są tu również melanosomy.
       Kora włosa zbudowana jest z komórek o kształcie wrzecionowatym, a przestrzenie między nimi wypełnione są analogicznie do przestrzeni w rdzeniu włosa. Kora stanowi największą część całkowitej masy włosa. W części zrogowaciałej ma charakter włókienkowy. Włókienka składają się z tzw. filamentów keratynowych, które z kolei zbudowane są z protofilamentów. Między włókienkami znajduje się substancja podstawowa, resztki jąder komórkowych i cytoplazmy. Kora włosa jest również miejscem, gdzie gromadzą się ziarna melaniny, zarówno we wnętrzach komórek, jak i w przestrzeniach międzykomórkowych. 
rys. fotolia.com

Najbardziej zewnętrzną część w strukturze włosa właściwego stanowi jego osłonka. Tworzy ją jedna warstwa zrogowaciałych komórek o dachówkowatym ułożeniu. Komórki te wypełnione są drobnymi włókienkami keratyny i substancją spajającą.
      Z osłonką włosa zazębia się pochewka wewnętrzna, która z kolei składa się z powłoczki pochewki wewnętrznej, o budowie przypominającej budowę osłonki. W skład pochewki wchodzi również warstwa Huxleya, której komórki wypełniają ziarnistości trychochialiny, a także warstwy Henlego, zbudowanej z jednej warstwy spłaszczonych komórek, również wypełnionych trychochialiną. W warstwach pochewki wewnętrznej nie obserwuje się melaniny.
       Kolejnym elementem w budowie włosa jest pochewka zewnętrzna, złożona z warstwy komórek kolczystych i podstawnych naskórka. To właśnie one są podstawą mieszka włosowego - stanowią wpuklenie naskórka w głąb skóry właściwej.
Ostatnią warstwą jest torebka włosa zbudowana z błony szklistej, włókien okrężnych i podłużnych.
     Do elementów budowy włosa należą również: brodawka włosa, gruczoły łojowe i mięsień przywłosowy. Brodawka włosa jest tworem łącznotkankowym. Przebiegają tu naczynia włosowate i włókna nerwowe. Część brodawki otoczona jest przez opuszkę włosa, natomiast dolna część o półksiężycowatym kształcie znajduje się tuż pod nią. Naczynia włosowate brodawki zaopatrują macierz włosa w tlen i substancje odżywcze, dlatego zniszczenie brodawki skutkuje trwałą utratą włosa.
    Mieszkowi włosowemu towarzyszy gruczoł łojowy. Gruczoły zbudowane są ze zrazików przedzielonych tkanką łączną. W nich wytwarzane jest sebum, które ma za zadanie utrzymać prawidłowe natłuszczenie naskórka i łodygi włosa. W procesie wytwarzania łoju komórki gruczołowe przekształcają się w wydzielinę, jest to więc mechanizm holokrynny.
Wydobywanie się łoju jest prowokowane przez skurcz mięśnia przywłosowego, który ma swój początek w brodawce skórnej. Jego przyczep umocowany jest do pochewki łącznotkankowej poniżej gruczołu łojowego. Skurcz mięśnia powoduj nie tylko wyrzut sebum, ale również pionowe ustawienie włosa. 

W kolejnych częściach poznacie właściwości włosa, jego strukturę chemiczną i proces wzrostu. Już dziś zapraszam do czytania :)

Literatura:
1. Kostanecki W., Choroby włosów, PZWL, Warszawa 1979.
2. Michałowski R., Choroby włosów i skóry owłosionej, PZWL, Warszawa 1985.
3. Rassner G., Dermatologia. Podręcznik i atlas, Urban&Partner, Wrocław 2003.
4.Siemiątkowska J.M., Zarys trychologii kosmetycznej, Instytut Kosmetologii Fryzjerskiej Trichomed, Stargard 2015.
5. Choroby włosów i skóry owłosionej, red. L. Brzezińska - Wcisło, Termedia, Poznań 2015.


wtorek, 20 grudnia 2016

Zimowe włosy


rys. fotolia.com
Zima to trudny czas dla skóry i włosów. Niskie temperatury na zewnątrz, ogrzewanie i suche powietrze w mieszkaniach, biurach, środkach komunikacji - to wszystko nie służy włosom. Jak zatem pomóc im przetrwać zimę?
Najwięcej osób skarży się w tym okresie na elektryzowanie się włosów. Zjawisko to jest związane z pocieraniem łodygi włosa o włókna naszych ubrań, szczególnie włókna syntetyczne. Powstają wówczas dodatnio naładowane cząsteczki, a ponieważ nasze włosy są właśnie naładowane dodatnio, zaczynają się podnosić w charakterystyczny sposób. Sprzyja temu dodatkowo przesuszenie włosów i ich uszkodzenia. Uszkodzona zewnętrzna warstwa włosa nie zatrzymuje odpowiedniej ilości wody. Zjawisko to potęgowane jest przez centralne ogrzewanie, klimatyzację i oczywiście przez zabiegi takie jak suszenie, prostowanie, czy kręcenie włosów lokówka. Włosom w tym okresie nie służą również zabiegi farbowania, a szczególnie rozjaśniania.
W celu zmniejszenia elektryzowania włosów warto stosować odżywki i maski nawilżające co najmniej dwa razy w tygodniu. Dobrą metodą może okazać się technika "odżywka-szampon-odżywka", w trakcie której na suche włosy nakładamy odżywkę na około 20 minut, po tym czasie myjemy głowę i na koniec znów nakładamy odżywkę. Taka technika chroni przesuszone i puszące się włosy przed nadmierną utratą wilgoci.
Na wielu blogach można znaleźć informację, że elektryzującym się włosom dobrze robi suchy szampon, który ma pochłaniać nadmiar sebum a jednocześnie odpowiednio "dociążać" włosy. Z punktu widzenia trychologa nie polecam jednak tej metody. Suche szampony pozostawiają bowiem na skórze głowy i  łodydze włosa osad, który bardzo trudno zmyć, a który przyczynia się do powstawania łupieżu kosmetycznego, świądu a nawet stanów zapalnych.
Zdecydowanie warto natomiast stosować olejki wygładzające końcówki włosów, bo to one zwykle mają największy kontakt z naszymi ubraniami. Olejki regenerują łuskę włosa, dlatego zalecane są przede wszystkim włosom łamliwym, zniszczonym i kruchym. Mogą one również chronić przed szkodliwym wpływem wysokiej  temperatury emitowanej przez urządzenia do stylizacji.
Czy zatem należy zrezygnować z noszenia czapki, żeby włosy się nie elektryzowały? W żadnym wypadku. Unikanie nakrycia głowy, kiedy na zewnątrz panują niskie, minusowe temperatury, nie tylko grozi przeziębieniem i kłopotami z zatokami, ale także źle wpływa na kondycję włosów. Niska temperatura spowalnia działanie gruczołów łojowych, które produkują mniej sebum. Dla wielu osób może wydawać się to korzystne, jednak wychłodzona skóra to mniej sebum, którego rolą jest przecież ochrona łodygi włosa. Dodatkowo przemarznięte mieszki włosowe, a w zasadzie naczynia krwionośne doprowadzające do nich substancje odżywcze, mogą ulec uszkodzeniu, co spowoduje nadmierne wypadnie włosów. Rezygnowanie z czapek zimą nie jest zatem najlepszym pomysłem, warto jednak poszukać takich, które uszyte są z naturalnych, oddychających materiałów.
Niestety noszenie czapek może przyczynić się również do przetłuszczania włosów i powstawania łupieżu. Ciepło stymuluje gruczoły łojowe do pracy, wilgotne środowisko (pot) sprzyja rozwojowi drożdżaka odpowiedzialnego za pojawianie się łupieżu. W okresie zimowym niezwykle ważna jest zatem prawidłowa pielęgnacja. Warto sięgać po delikatne, łagodnie działające szampony, ale myć włosy tak często, jak tego potrzebują. Klasyczne szampony do włosów przetłuszczających się mogą za bardzo przesuszać skórę powodując tym samym błędne koło. W przypadku łupieżu natomiast trzeba przede wszystkim dobrze określić jego rodzaj i na tej podstawie dobrać odpowiedni preparat pielęgnacyjny.
Wspominałam już, że gorące powietrze z suszarki może być dla włosów szkodliwe. Nie znaczy to jednak, że zachęcam do chodzenia z mokrą głową. Jeśli mamy czas i możemy wysuszyć włosy w sposób naturalny, to jest to najlepsze wyjście. Jeśli jednak musimy użyć suszarki warto skorzystać z opcji chłodnego powietrza. Nigdy nie powinniśmy wychodzić na mróz z wilgotnymi włosami. Tak niska temperatura sprawia, że zawarta w nich woda zamarza zwiększając swoją objętość, a struktura włosa ulega uszkodzeniu, łatwo się łamią i niszczą.
Zima to również czas, kiedy spożywamy mniej świeżych warzyw i owoców, w naszej diecie może zatem brakować witamin i minerałów, co niekorzystnie odbije się na kondycji skóry i włosów. Należy zatem zadbać o urozmaicanie posiłków, warto w tym czasie sięgać po kiełki, lokalne owoce sezonowe (np. jabłka, gruszki), a także orzechy. Szczególnie ważne dla kondycji włosów będzie uzupełnienie niedoborów witaminy A, biotyny, krzemu i niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Czasem, jeśli nie możemy zbilansować swojej diety, można sięgnąć po suplementy, jednak taka decyzja powinna być zawsze podejmowana po konsultacji z dietetykiem lub lekarzem.
O diecie dla zdrowych włosów napiszę już wkrótce :)

środa, 7 grudnia 2016

Co ja znów mam na ramionach, czyli kilka słów o łupieżu

Łupież nie jedno ma imię jak się okazuje. A ponieważ nie każdy łupież jest wywołany przez te same czynniki, nie da się go u wszystkich wyleczyć tym samym sposobem. Zacznijmy jednak od podstaw. Łupież jest patologią skóry, która polega na nadmiernym podziale komórek naskórka. W konsekwencji warstwa rogowa ulega nadmiernemu złuszczaniu.
Dolegliwość ta może rozwinąć się zarówno na podłożu skóry suchej, jak i łojotokowej, i ma wówczas odmienny charakter. Łupież suchy objawia się drobnopłatowym złuszczaniem, a łuski łatwo odpadają z naskórka osadzając się często na włosach i ramionach. Tej odmianie często towarzyszy suchość, wrażliwość i świąd skóry. Jest uporczywy, ale stosunkowo łatwy do zwalczenia. Niestety, nie leczony może przerodzić się w dużo poważniejszy łupież tłusty. 
Odmiana tłusta łupieżu zwykle rozwija się na skórze łojotokowej. Jej objawem są żółte, grube łuski, mocno przylegające do powierzchni naskórka. Bywa, że towarzyszy im stan zapalny skóry, a nawet mieszków włosowych. W żadnym wypadku nie należy ignorować tej dolegliwości, nie leczona może bowiem doprowadzić do łysienia łojotokowego. 
Za najczęstszą przyczynę łupieżu uważa się rozrost kolonii drożdżopodobnych grzybów Malassezia globosa. Są one stałym elementem mikrobiomu skóry, ale w sprzyjających okolicznościach mogą doprowadzić do stanów chorobowych. Ich metabolity, m.in. pochodne indolu, wpływają drażniąco na komórki naskórka stymulując ich przyspieszone złuszczanie. Niedawno jednak chińscy naukowcy z Shanghai Jiao Tong University przeprowadzili badania, z których wynika, że największy wpływ na powstawanie łupieżu i jego przebieg ma wzajemna relacja bakterii Propionibacterium i Staphylococus. U osób bez łupieżu przeważała obecność pierwszego mikroorganizmu, drugi natomiast przeważał u osób z łupieżem. Dla kondycji skóry niezmiernie ważna okazuje się równowaga między liczebnością jednego i drugiego szczepu bakterii, a łupież powstaje wówczas, gdy przewagę mają gronkowce.*

 fot. fotolia.com
Łupież bardzo często jest konsekwencją nieprawidłowej pielęgnacji i wówczas mówimy o jego odmianie kosmetycznej. Zbyt agresywne środki myjące, środki do stylizacji włosów, gorąca woda, wysoka temperatura z urządzeń (suszarki, lokówki, prostownice), zaburzają równowagę hydrolipidową naskórka i prowokują go do silniejszego złuszczania. W takim przypadku tradycyjne preparaty przeciwłupieżowe mogą nie przynieść oczekiwanych efektów, a często nawet nasilić dolegliwość. Łupież kosmetyczny wymaga przyjrzenia się nawykom pielęgnacyjnym i wyeliminowania tych, które ewidentnie nam szkodzą. Warto również do codziennej pielęgnacji włączyć szampon ze składnikami nawilżającymi, by przywrócić właściwe funkcje naskórka. 
Pamiętać również należy, że istnieje szereg chorób, które w swoim przebiegu objawiają się zmianami przypominającymi łupież. Należą do nich m.in. łuszczyca, liszaj płaski czy łojotokowe zapalenie skóry. Dlatego, jeśli mimo zastosowania zalecanych środków kosmetyczno - terapeutycznych i odpowiednio długiej terapii (ok 5-6 tyg.) łupież nie mija, należy zgłosić się do dermatologa. 
Do czynników mogących nasilać, a czasem prowokować powstawanie łupieżu zalicza się m.in. stres, zaburzenia emocjonalne i hormonalne, uwarunkowania genetyczne, ale także nadmierne spożywanie alkoholu czy błędy dietetyczne. W przypadku tych ostatnich szczególną rolę odgrywają składniki mineralne: wapń, magnez, fosfor, potas, żelazo i cynk, a także nienasycone kwasy tłuszczowe z grupy omega - 3. Zauważono również, że dieta obfitująca w węglowodany proste i tłuszcze nasycone sprzyja zmianom skórnym. Może ona wpływać na zmiany pH potu, a co za tym idzie - naskórka, co sprzyja rozwojowi drobnoustrojów chorobotwórczych. 
W postępowaniu terapuetycznym najważniejsze jest określenie rodzaju i przyczyny pojawienia się dolegliwości. W przypadku łupieżu suchego zwykle poleca się stosowanie preparatów o właściwościach nawilżających w połączeniu z przeciwłupieżowymi. Na suchej skórze również odnotowuje się przerost kolonii Malassezia globosa, dlatego stosowane kosmetyki powinny ograniczać jej rozrost. Trycholodzy zalecają stosowanie szamponów przeciwłupieżowych zamiennie z neutralnymi również po to, by uniknąć zjawiska tachyfilaksji, czyli "uodpornienia się" na działanie składników.
W przypadku łupieżu tłustego, przy wzmożonym łojotoku ważne jest działanie wielokierunkowe. Po pierwsze trzeba pozbyć się nadmiaru zalegających łusek stosując środki o działaniu keratolitycznym. Po drugie należy zredukować wydzielanie łoju poprzez użycie substancji o właściwościach seboregulujących i wreszcie ograniczyć rozwój drobnoustrojów chorobotwórczych, szczególnie drożdżaków. Do najczęściej stosowanych składników należą:
- ketokonazol - znany z szerokiego spektrum oddziaływania - hamuje łojotok i ogranicza rozwój drobnoustrojów;
-pirokton olaminy - o właściwościach przeciwzapalnych, hamujących łojotok i rozwój
mikroorganizmów;
-pirytionian cynku - wykazuje właściwości przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne, spowalnia również podziały mitotyczne komórek, dzięki czemu przeciwdziała nagromadzaniu się łuski;
- rilopiroks - skuteczny przeciw grzybom chorobotwórczym, szczególnie Pityrosporum ovale.
Często w terapii łupieżu używa się także kosmetyków zawierających kwas salicylowy, rezorcynę, dwusiarczek selenu, czy - bardzo skuteczny - mocznik. Ten ostatni jest związkiem nie tylko keratolitycznym, ale ma również dobre właściwości nawilżające skórę. 
W łagodnych odmianach łupieżu, w łupieżu kosmetycznym, a także jako pielęgnacja po leczeniu zalecane są często preparaty oparte na ekstraktach ziołowych: wyciągu z czarnej rzepy, pokrzywy, brzozy brodawkowatej, liści i ziela szałwii, krwawnika, korzenia łopianu czy kłącza tataraku. Poleca się również stosowanie olejków eterycznych, szczególnie olejku z drzewa herbacianego, ale także lawendowego czy rozmarynowego. 
Trzeba też pamiętać, że drapanie skóry daje jedynie chwilową ulgę, a jego konsekwencja mogą być silne podrażnienia i uszkodzenia włosów.


* http://www.nature.com/articles/srep24877

środa, 2 listopada 2016

Trichomed Wrocław

Miło mi poinformować wszystkich zainteresowanych, że już za kilka dni rozpocznie działalność wrocławski oddział uznanego i popularnego gabinetu trychologii Trichomed. Salon - matka znajduje się w Stargardzie Szczecińskim, gdzie pieczę nad nim sprawuje pomysłodawczyni i wielki autorytet w tej dziedzinie, pani mgr Julitta Siemiątkowska. Szkoleniowiec, wykładowca, autorka pierwszego podręcznika trychologicznego w kraju, a przede wszystkim kobieta z ogromną wiedzą i doświadczeniem.
Miło mi tym bardziej, że Trichomed Wrocław znajdzie się pod moją opieką. Nie ukrywam, że jest to dla mnie zaszczyt, ale i wyzwanie. Wyzwanie, które napędza mnie do działania i mam nadzieję, że sprostam zadaniu, jakie w gruncie rzeczy sama przed sobą postawiłam :)
Plany, przygotowania, prace - to wszystko sprawiło, że ostatnio troszkę zaniedbałam pisanie. Mam nadzieję, że teraz pojawi się jeszcze więcej tematów, którymi będę mogła się z Wami dzielić. Jest wiele pomysłów, pojawiają się nowe cele - mniej lub bardziej odległe. Nie o wszystkim chcę jeszcze pisać, ale mam nadzieję, że wszystko uda się zrealizować.
Zapraszam Cię, Drogi Czytelniku, do odwiedzenia Trichomed Wrocław. Znajdziesz go we Wrocławiu na ul. Gwiaździstej 8, dokładnie tam, gdzie Pracownia Urody Dermalogica. 



wtorek, 27 września 2016

Niedoceniany darsonval....

    Współczesna technologia pozwala nam stosować w zabiegach kosmetycznych i trychologicznych coraz bardziej nowoczesne urządzenia. Dzięki temu możemy proponować naszym klientom coraz skuteczniejsze rozwiązania. Czy to jednak oznacza, że stare metody odeszły do lamusa i nie warto do nich wracać?
    Chciałam dziś napisać Wam o zabiegu, który w kosmetyce został nieco "odsunięty na bok" na korzyść innych, moim zdaniem nie koniecznie tak skutecznych. Trychologia natomiast ciągle korzysta z jego dobrodziejstw. Niejednokrotnie w ciągu 11 lat swojej pracy zawodowej miałam okazję obserwować jego działanie. Dziś już nie wyobrażam sobie gabinetu funkcjonującego bez prądów d'Arsonvala.
Pierwszy aparat wytwarzający prądy wielkiej częstotliwości został skonstruowany przez Nikola Teslę w roku 1891. Rok później francuski fizjolog Jacques d'Arsonval wprowadził je do lecznictwa, gdzie zagościły na stałe. Są prądami o częstotliwościach 300-500 kHz, długości fali 600-1000 nm i natężeniu kilku miliamperów.
Zabieg wykonuje się wykorzystując elektrody wtopione w środek elektrod szklanych, nazywanych pelotami. Peloty są najczęściej wypełnione gazem szlachetnym, a od rodzaju gazu zależy kolor jakim peloty "wypełniają się" w trakcie zabiegu. W momencie zbliżania urządzenia do skóry następuje delikatne iskrzenie, które jest wynikiem wyładowania elektrycznego. Specyficzny zapach towarzyszący wyładowaniom to ozon, gaz, który poprzez utlenianie działa destrukcyjnie na drobnoustroje chorobotwórcze uszkadzając białka ich błon komórkowych. Ta właściwość jest wykorzystywana m.in. w terapiach skór trądzikowych, także w trądziku występującym na skórze głowy.
    Prądy d'Arsonvala powodują wytworzenie w tkankach bardzo słabego ciepła, które wpływa na zakończenia nerwowe, ale również na mikrokrążenie skórne. Miejscowe przekrwienie sprzyja pobudzeniu komórkowej przemiany materii, odtoksycznieniu skóry, odżywieniu i dotlenieniu tkanek. Wpływając na zakończenia nerwowe prądy te działają również lekko drażniąco i stymulująco.  
fot. Darsonwalizacja - źródło własne
      Zabieg wykonuje się w seriach, a jedna sesja to czas 4-8 minut. Sesję taką powtarzać można nawet codziennie jeśli istnieją do tego wskazania. A należą do nich:
- łojotok skóry głowy
- źle ukrwiona i słabo odżywiona skóra głowy
- pojawianie się wykwitów trądzikowych
- wypadanie włosów na różnym podłożu
- łysienie androgenowe
Właściwie przeprowadzana darsonwalizacja pozwala na uzyskanie normalizacji pracy gruczołów łojowych, a dzięki temu redukcję przetłuszczania włosów i stanów zapalnych na tym podłożu. Pomaga także ograniczyć występowanie łupieży łojotokowego i wywołanego obecnością drożdżaków. Zabieg wzmacnia cebulki włosów, dotlenia je i odżywia, dzięki czemu wpływa na kondycję włosów przywracając ich witalność i zdrowy wygląd. Poprawa ukrwienia wiąże się również z ograniczeniem wypadania włosów i przyspieszeniem ich odrostu. Po zastosowaniu prądów skóra jest również lepiej przygotowana na wchłanianie składników aktywnych, dlatego warto poprzedzać nim również inne działania pielęgnacyjne. 
  Trzeba jednak pamiętać, zwłaszcza, jeśli zechcecie wykonywać darsonwalizację w zaciszu własnego domu, że są sytuacje, w których zabieg ten jest przeciwwskazany. Należą do nich:
- ciąża
- rozrusznik serca
- metalowe implanty w organizmie
- skóra nadreaktywna, trądzik różowaty
- stany zapalne skóry
- przerwanie ciągłości naskórka
- choroby nowotworowe
- gorączka
- epilepsja
- zaawansowana miażdżyca naczyń
- nadciśnienie, szczególnie nieuregulowane ciśnienie
- zaawansowane choroby serca
  Reasumując, warto sięgać po stare i sprawdzone sposoby, nie zawsze ulegają przeterminowaniu :)

sobota, 10 września 2016

Dlaczego znów wypadają mi włosy...?

fot. Fotolia.com

            Każdego dnia tracimy około 100 włosów. Jest to zjawisko fizjologiczne, związane z ich cyklem życia i nie powinno nas niepokoić. Kiedy jednak zaczynają wypadać przysłowiowymi garściami, warto zwrócić się po poradę do specjalisty. Może to być bowiem oznaka zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu, a nawet poważniejszej choroby.            
Przyczyn wypadania włosów może być wiele. Na samo zjawisko mają wpływ zarówno  czynniki wewnętrzne jak i zewnętrzne. Dużą rolę, jak to zwykle bywa, mają skłonności dziedziczne, czyli genetyka. Oczywiście w takim przypadku niewiele mamy do powiedzenia, możemy jednak starać się nie pogarszać tego stanu choćby właściwą dietą i prawidłową pielęgnacją. Wypadanie włosów najczęściej ma jednak charakter złożony i czasem trudno jest znaleźć ten jeden, główny powód.    
         Jedną z podstawowych przyczyn nadmiernej utraty włosów jest zachwianie równowagi hormonalnej. U kobiet ogromy wpływ ma funkcjonowanie hormonów płciowych, a zwłaszcza estrogenu. Kiedy jego poziom zaczyna spadać bardzo często obserwujemy wzmożoną utratę włosów. Dzieje się tak np. w okresie menopauzy, ale również ok. 2-3 miesiące po porodzie. W trakcie ciąży wysoki poziom estrogenu utrzymywał włosy w fazie ich aktywnego wzrostu. Po porodzie poziom ten gwałtownie się obniżył, a włosy przeszły w stan spoczynku i zaczynają wypadać. Na szczęście jest to zjawisko odwracalne, choć niewątpliwie uciążliwe. Wpływ estrogenu na włosy  jest widoczny nawet w trakcie trwania cyklu miesięcznego. W pierwszych dniach poziom estrogenu spada, spada również poziom nawilżenia organizmu, a co za tym idzie, również skóry i jej przydatków. Warto wspomnieć, że na kondycję włosów w tym czasie ma także utrata mikroelementów z krwią, dotyczy to zwłaszcza żelaza.        Duże znaczenie dla właściwej kondycji włosów ma prawidłowe funkcjonowanie tarczycy. Bardzo często pacjentki zgłaszają się do trychologa czy dermatologa z powodu wypadania włosów, nie mając pojęcia, że cierpią na zaburzenia pracy tego gruczołu. Prawidłowe leczenie połączone z odpowiednią pielęgnacja pozwala na przywrócenie normalnej pracy mieszków włosowych, a tym samym odrost utraconych włosów. Bardzo ważna jest regularne monitorowanie poziomu TSH. 
      Jeśli chodzi o czynniki hormonalne trzeba również wspomnieć o pracy nadnerczy. Podwyższony poziom DHEA – dihydroepiandrosteronu, hormonu produkowanego przez korę nadnerczy, może sygnalizować ich wrodzony przerost a nawet nowotwór. Jednym z objawów podniesienia poziomu tego hormonu jest właśnie zwiększona intensywność wypadania włosów. 
      Dla prawidłowego funkcjonowania mieszków włosowych ogromną rolę odgrywa właściwie zbilansowana dieta. Zagrożone utratą włosów są zwłaszcza osoby notorycznie się odchudzające, będące na restrykcyjnych, niezbilansowanych dietach, a także z niskim poziomem żelaza. Nasz organizm jest tak skonstruowany, że kiedy zaczyna mu brakować niezbędnych do funkcjonowania składników, zaczyna czerpać je z tkanek, które nie są mu potrzebne do przeżycia. Pamiętaj zatem, jeśli przechodzi na dietę, zmieniasz styl żywienia, odchudzasz się – w Twoim codziennym jadłospisie nie może zabraknąć składników odżywczych, kompletu witamin i minerałów. 
          Czasem obserwujemy wypadanie włosów u osób cierpiących na niedociśnienie krwi. Słabe krążenie sprawia, że tkanki pozostają niedokrwione, a tym samym niedożywione. Dotyczy to również brodawek włosowych, które zaopatrują w krew cebulki.    
        Przyczyną wypadania włosów są często choroby, zarówno przewlekłe jak i ostre, szczególnie te, które przebiegają z wysoką gorączką. Zdarza się, że obserwujemy silną utratę włosów na 3-4 miesiące po ataku gorączki i często nie łączymy ze sobą tych dwóch zdarzeń. Choroby autoimmunologiczne, radio i chemioterapia, narkoza przedoperacyjna mogą spowodować znaczną utratę włosów. Dzieje się tak dlatego, że choroba wpływa na skrócenie fazy aktywnego wzrostu i szybsze przejście włosa w fazę telogenu. Przywrócenie organizmowi równowagi, podjęcie właściwego leczenia, odstawienie silnych leków pozwala przywrócić prawidłowy wzrost włosa.             
Wśród innych przyczyn nadmiernego wypadania włosów można wymienić choćby wpływ stresu i traumatycznych zdarzeń w naszym życiu.  
       Duże znaczenie ma też prawidłowa pielęgnacja. Zbyt mocne ściąganie włosów gumką, ciasne ich związywanie, a także agresywne zabiegi fryzjerskie osłabiają mieszki włosowe i sprzyjają wypadaniu. Należy również zwrócić uwagę a codziennie stosowanie produktów takich jak lakiery, żele, suche szampony i inne produkty do stylizacji. Nie sprzyjają one kondycji nie tylko samej łodygi włosa, ale także naskórka i mieszków włosowych. Zwykle wyeliminowanie przyczyny i wprowadzenie właściwych nawyków pielęgnacyjnych pomaga przywrócić kondycję skóry głowy i stymuluje odrost włosa.      
Czasem przerzedzenie włosów obserwujemy również u osób noszących na co dzień nakrycia głowy takie jak kaski, czepki itp. Ciasne nakrycie powoduje tarcie, które osłabia włos, prowadzi do jego uszkodzenia a nawet wypadania.      Osobnym przypadkiem jest trichotillomania – zaburzenie o podłożu psychicznym, którego objawem jest niepohamowane i najczęściej niekontrolowane wyrywanie sobie włosów. Najczęściej dotyczy to włosów głowy, choć ofiarą paść mogą również rzęsy, brwi czy okolice łonowe. Takie zaburzenia zaczynają się często we wczesnym etapie okresu dojrzewania i przebiega z fazami wycofania i zaostrzeń. Leczenie tej przypadłości należy pozostawić psychologom i psychiatrom, trycholog może jednak wspomagać działania nauką właściwej pielęgnacji.
          Jak zatem zapobiegać wypadaniu? Cóż, nie ma złotego środka, ale tak, jak oddajemy do przeglądu samochód, tak powinniśmy od czasu do czasu poddać „przeglądowi” nasz organizm. Wykonywanie badań kontrolnych, zrównoważona dieta, znalezienie czasu na odpoczynek i odpowiednio dobrana pielęgnacja mogą okazać się kluczem do sukcesu w walce o zdrowe włosy. O składnikach pielęgnacyjnych, suplementacji i diecie wzmacniającej włosy już niedługo. Zostańcie ze mną :)    

czwartek, 18 sierpnia 2016

Łuszczyca - trudny problem

Łuszczyca to jedna z tych chorób, która obciąża nie tylko ciało ale także psychikę. Przybierać może różne postacie, najczęściej jednak zajmuje obszar łokci, kolan, obszar lędźwiowy, a także owłosioną skórę głowy. Jej objawem są czerwone grudki pokryte srebrnobiałą łuską, które mogą zlewać się ze sobą i zajmować duże powierzchnie skóry. Niestety świadomość społeczeństwa na temat tej choroby wciąż jest znikoma, a osoby chore często są traktowane jak „trędowate”. Tymczasem łuszczyca jest silnie związana z genetyką i nie da się nią zarazić.
          Bezpośrednia przyczyna choroby nie została jeszcze poznana. Jej podłoże jest wielokierunkowe, niewątpliwie jednak duże znaczenie ma tu układ odpornościowy. Choroba ma zdecydowanie charakter autoimmunologiczny, co oznacza, że organizm traktuje własne tkanki jako obce i zaczyna je atakować. Za ochronę organizmu przed drobnoustrojami chorobotwórczymi odpowiedzialne są m.in. limfocyty T. To właśnie one w przypadku łuszczycy atakują komórki skóry, powodują uwolnienie cytokin, na skutek czego powstaje stan zapalny, a podział komórek naskórka zostaje przyspieszony. U osoby zdrowej proces przejścia komórki naskórka z warstwy podstawnej do warstwy rogowej i jej wyłuszczenie trwa około 4 tygodni. W przypadku łuszczycy czas ten skraca się nawet do 4 dni, co skutkuje nagromadzeniem się martwych komórek na powierzchni zapalnych grudek w postaci silnie przylegającej łuski. Zjawisko to nazywa się parakeratozą.
rys. Łuszczyca skóry głowy , źródło: www.fotolia.pl

O ile nadal nie jesteśmy  w stanie określić przyczyny pojawiania się łuszczycy, o tyle znane są czynniki, które stają się zapalnikami uaktywniającymi wysiew zmian. Zalicza się do nich przede wszystkim stres, zarówno nagły i silny, jak i przewlekły. Duże znaczenie mają również zmiany hormonalne, ostre infekcje bakteryjne i wirusowe, infekcje przewlekłe (stany zapalne zatok, zębów, przydatków czy pęcherzyka żółciowego), a także mechaniczne drażnienie skóry czy zbyt intensywne leczenie zewnętrze. Zapalnikami mogą być również przyjmowane leki, szczególnie z grupy beta-blokerów, środki przeciwmalaryczne, lit (stosowany w psychiatrii), wszechobecne niesterydowe leki przeciwzapalne, a także leki zawierające salicylany. Trzeba również podkreślić, że na zaostrzenie zmian mogą wpływać przyjmowane kortykosteroidy, które są jeszcze czasem stosowane w terapii łuszczycy. Podawane doustnie czy w zastrzykach początkowo powodują wycofanie się zmian, ale bardzo szybko pojawiają się nawroty i to w zaostrzonej postaci.    
        Łuszczyca skóry głowy zwykle jest pierwszym objawem choroby uogólnionej, rzadko może stanowić jej jedyny objaw. Na początku pojawiające się zmiany są liczne, ale raczej drobne. Z upływem czasu przybierają charakter zlewny, tarczki mogą osiągać wielkość nawet 2-3 cm. Zmianom często towarzyszy dokuczliwy świąd, może dojść do wypadania włosów, pojawić się mogą również dolegliwości bólowe. Typowe jest wychodzenie stanu zapalnego ok 1-1,5 cm poniżej linii włosów, szczególnie na skórze czoła i za uszami. Często zmiany pojawiają się również w uszach. Skóra bardzo mocno się łuszczy. W łuszczycy skóry głowy przy zaostrzeniu zmian obserwuje się również rozrost kolonii Malassezia globosa (grzybów patogennych).         
Sama struktura włosów w łuszczycy nie ulega zmianie, jednak u części osób pojawia się nadmierne ich wypadanie związane ze skróceniem fazy aktywnego wzrostu, spowodowanego najczęściej stanem zapalnym. W większości przypadków włosy odrastają, jednak w bardzo ciężkim przebiegu choroby może dojść do łysienia bliznowaciejącego. Jeśli jedynymi objawami choroby są zmiany na głowie przed podjęciem terapii trychologicznej musimy upewnić się, że przyczyną nie jest grzybica skóry owłosionej, wyprysk pieniążkowaty, odmiana łuszczycopodobna podostrego tocznia rumieniowatego czy pseudotinea aminatace (choroba nie ma polskiej nazwy).          
            Pierwszym etapem leczenia łuszczycy skóry głowy jest zawsze pozbycie się łuski. W tym celu stosuje się środki złuszczające głównie na bazie 5% kwasu salicylowego lub 20-40% mocznika. W żadnym wypadku nie należy łusek zdrapywać ani usuwać mechanicznie, ponieważ może to spowodować wysyp zmian. Kolejnym etapem jest zastosowanie preparatów o działaniu redukującym podziały naskórkowe i przeciwzapalnym. Do najbardziej popularnych należy cygnolina, często podaje się również pochodne witaminy D, a także kortykosteroidy. Pomocniczo stosuje się szampony dziegciowe, szczególnie, jeśli chory źle reaguje na cygnolinę. Sam dziegieć ma słabe działanie przeciwłuszczycowe i powoduje uwrażliwienie skóry na światło. W początkowym stadium łuszczycę łatwo pomylić z łupieżem. Bardzo często chorzy próbują stosować ogólnodostępne szampony drogeryjne, co nie tylko nie przynosi pożądanych efektów, ale może jeszcze zaostrzyć problem.       
W zaawansowanych przypadkach konieczne może okazać się włączenie leczenia ogólnego. Podaje się wówczas doustnie retinoidy, leki immunosupresyjne a nawet hydroksykarbamid. Pomocniczo, w przypadku niewystarczających efektów terapeutycznych stosowane jest naświetlanie promieniami UV, często w połączeniu z psolarenami (metoda PUVA). Na świecie często stosowaną metodą leczenie jest podawanie leków biologicznych. Działają one bezpośrednio w miejscu pojawiania się choroby, a ich skutki uboczne są dużo mniejsze niż przy terapiach tradycyjnych. Polska jest jedynym krajem, w którym terapia lekami biologicznymi nie jest refundowana.             
            Pielęgnacja skóry głowy objętej łuszczycą powinna być bardzo ostrożna. Należy pamiętać, że nie wolno zdrapywać ani zrywać łusek, gdyż może to zaostrzyć stan zapalny. Uporczywe drapanie jest również najczęstszą przyczyną wypadania włosów w przebiegu łuszczycy. W codziennych zabiegach higienicznych należy stosować preparaty zalecone przez trychologa lub przepisane przez lekarza dermatologa. Trzeba pamiętać, że skórę łuszczycową traktujemy jako bardzo wrażliwą, dlatego środki pielęgnacyjne powinny być precyzyjnie dobrane. Nie jest dobrym pomysłem nakładanie kolejnych warstw maści natłuszczających bez uprzedniego złuszczenia nagromadzonej łuski. Regularnie stosowane peelingi na bazie kwasu salicylowego, używanie kosmetyków o właściwościach łagodzących i delikatnych szamponów może znacznie poprawić kondycję skóry i samopoczucie chorego. W postępowaniu dermokosmetycznym w gabinecie trychologicznym pomocny może okazać się również zabieg karboksyterapii.



Literatura (w kolejności przypadkowej):
1. Nowicka D., Dermatologia. Podręcznik dla studentów kosmetologii, Wydawnictwo Medyczne Górnicki, Wrocław 2007.           
2.Wąski F., Baran E., Szepietowski J., Atlas chorób skóry, Volumed, Wrocław 1993.
3.Choroby włosów i skóry owłosionej, red. L. Brzezińska – Wcisło, Termedia, 2015.
4.Borzęcki A., Praktyczne wskazówki rozpoznawania i leczenia łuszczycy, www.luszczycalublin.republika.pl

wtorek, 2 sierpnia 2016

Te paskudne SLSy...;)


fot. fotolia.com

Laurylosiarczan sodowy, nazywany w skrócie SLS, to jeden z tych składników, który w dyskusjach na temat składu kosmetyków budzi wiele emocji. Oskarża się go o powodowanie stanów zapalnych skóry, chorób na podłożu alergicznym, a nawet nowotworów. Czy słusznie?       
                SLS jest stosowany powszechnie w detergentach i kosmetykach. Należy do grupy związków powierzchniowo czynnych, co w praktyce oznacza, że jego wodne roztwory umożliwiają emulgowanie i usuwanie zabrudzeń z powierzchni skóry i włosów. To, że Twój szampon, czy żel pod prysznic dobrze się pieni, to zasługa właśnie SLS lub jego kuzyna SLES, albo innych składników z tej grupy. Jako substancja myjąca i pianotwórcza SLS może powodować podrażnienia, dotyczy to jednak osób, które są wrażliwe na ten składnik. W innych przypadkach kontakt substancji ze skórą jest zbyt krótki, by mógł ją uwrażliwiać. To zupełnie tak, jak z każdą inną substancją, na którą jesteśmy uczuleni. Jeśli o tym wiemy oczywistym jest, że unikamy alergenu. Kiedy język puchnie Ci po zjedzeniu orzechów, raczej nie będziesz po nie chętnie sięgać prawda? Ale do rzeczy.  
                Na fali popularności tzw. kosmetyków ekologicznych, organicznych, bio itd. (żeby była jasność, jestem zwolenniczką poszukiwania dobrej jakości składników naturalnych w kosmetykach, uważam jednak, że we wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek) wokół SLS zgromadziło się wiele niedopowiedzeń i historii wyssanych z palca, które urosły do rangi prawd objawionych. Są powielane na blogach i stronach internetowych bez zweryfikowania ich prawdziwości.           
Badania in vitro i in vivo prowadzone od 1983 wykazały, że laurylosiarczan ma działanie drażniące w stężeniu ok 2% i wyżej. Działanie to pogłębiało się w przypadku zwiększania stężenia substancji. Trzeba jednak podkreślić, że dotyczyło one preparatów, które pozostawały na skórze przez dłuższy czas. W tym przypadku za bezpieczne uznano stężenie do 1% składnika w produkcie.            
Inaczej ma się sprawa z kosmetykami służącymi do krótkiego kontaktu ze skórą czy włosami, które są szybko zmywane. Tu nie wykazano drażniącego działania substancji. Wspomnieć również trzeba, że w badaniach stosowano czysty roztwór SLS. W kosmetykach substancja ta pełni rolę emulgatora i „zmywacza” i nigdy nie jest stosowana samodzielnie. W składzie dobrych preparatów zawsze znajdziecie substancje łagodzące drażniące działanie laurylosiarczanu, należy do nich choćby powszechnie stosowany pantenol.    
                Co się tyczy rzekomej rakotwórczości SLS – żadne badania jej nie potwierdziły. Podobnie rzecz ma się z kumulacją składnika w organizmie, jego przedostawaniu się do mózgu, nerek i innych organów. Nie bardzo potrafię zrozumieć skąd ten pomysł. Nie udało mi się znaleźć żadnego poważnego źródła potwierdzającego te sensacyjne wieści. Jeśli na takie natraficie, bardzo proszę o ich wskazanie. Podobnie nie udowodniono wpływu na DNA, rozwój płodu, a nawet na wywoływanie alergii.   
                Bez wątpienia SLS, jako substancja emulgująca może uszkadzać barierę hydrolipidową naskórka, jednak podkreślam, że wszystko zależy po pierwsze, od stężenia, po drugie od obecności innych substancji w kosmetyku. Jeśli więc skóra Twojej głowy jest z natury sucha i skłonna do podrażnień, czytaj dokładnie etykiety. W Twoim przypadku być może rezygnacja z SLS będzie korzystna. Piszę „być może” ponieważ wielokrotnie okazuje się, że to nie on jest winowajcą, jednak tego dowiedzieć się możesz jedynie dokładnie obserwując reakcje skóry na stosowane preparaty.      SLS (i jego nieco łagodniejsza wersja SLES) to bardzo dobra substancja myjąca, szeroko przebadana pod względem toksykologicznym i uznana przez wszystkie organizacje naukowe zajmujące się badaniami kosmetyków za bezpieczną. Oczywiście, możemy zaraz doszukiwać się „spiskowych” działań przemysłu kosmetycznego, ja jednak wolę zachować odrobinę zdrowego rozsądku, co w dobie internetowych – forumowych ekspertów od wszystkiego bywa bardzo trudne. Pamiętajmy, że – jak pisał Paracelsus - Dosis facit venenum. Dawka czyni truciznę, jeśli więc przesadzamy ze stosowaniem danego składnika, z dużym prawdopodobieństwem w końcu nam zaszkodzi. 

Źródła:
http://www.dweckdata.com/Research_files/SLS_compendium.pdf
http://www.kosmopedia.org/encyklopedia/sodium_lauryl_sulfate,1142
http://www.kosmopedia.org/bezpieczenstwo_kosmetykow/szkodliwe_skladniki_kosmetykow/
http://artofbeauty.com.pl/medycyna-estetyczna/poradnik/czytaj-etykiety-kosmetykow
materiały z konferencji i sympozjów kosmetycznych