wtorek, 24 stycznia 2017

Melatonina a łysienie androgenowe

Pisałam już o przyczynach i objawach łysienia androgenowego (AGA), pisałam również o najczęściej stosowanych terapiach. Kosmetolodzy, dermatolodzy i inni specjaliści zajmujący się problemami skóry od wielu lat szukają alternatywnych metod terapeutycznych. Powszechnie stosowany, doustny finasteryd, wykorzystywany w leczeniu AGA u mężczyzn, oraz popularny minoksydyl, stosowany miejscowo w przypadku łysienia u obu płci mają ograniczoną skuteczność, a przy tym mogą powodować dotkliwe skutki uboczne (np. ginekomastia w przypadku finasterydu, czy hipertrichoza przy stosowaniu minoksydylu).
Poniższy tekst jest opisem wyników badań opublikowanych pod tytułem "Topical Melatonin for Treatment of Androgenetic Alopecia" na stronie internetowej International Journal of Trichology" - link pod tekstem.

rys. fotolia.com

Melatoninę odkryto w 1958 roku. Początkowo badano przede wszystkim jej wpływ na rytm snu i czuwania, później pojawiły się także publikacje sugerujące, że ma ona wpływ na opóźnianie efektów starzenia. Dziś wiemy, że melatonina jest bardzo silnym, endogennym przeciwutleniaczem, który nie tylko hamuje przedwczesne starzenie, ale chroni też przed procesami zapalnymi i ma zdolność powstrzymywania apoptozy (zaprogramowanej śmierci komórki). Melatonina wytwarzana jest przez szyszynkę, niewielki gruczoł znajdujący się w mózgu. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że jest ona również syntetyzowana i metabolizowana w ludzkiej skórze. Znajdują się tu m.in enzymy, które pozwalają na syntezę melatoniny z tryptofanu. Wysoką wrażliwość na melatoninę wykazują zwłaszcza mieszki włosowe, a badania in vitro ujawniły ich zdolność do biosyntezy tego hormonu. Melatonina wpływa na wzrost włosa, a także na proces pigmentacji. Przede wszystkim jednak ogromne znaczenie mam jej działanie antyoksydacyjne. 
Łysienie androgenowe jest najczęstszą przyczyną utraty włosów, a pojawia się zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Jest ono uwarunkowane genetycznie, zależne od gospodarki hormonalnej, wieku i innych czynników. Szacuje się, że u mężczyzn występuje najczęściej po 40 r.ż., u kobiet natomiast  często towarzyszy okresowi menopauzy. Istnieją również doniesienia, że patogeneza AGA może wiązać się z mikrozapaleniem i zwłóknieniem w obrębie mieszków włosowych, choć badania na ten temat nie są jeszcze wystarczające. Tego rodzaju zmiany są związane z zaburzeniami flory bakteryjnej skóry, spowodowanymi przez stres oksydacyjny, toksyny, czy stany łojotokowe. Nadprodukcja wolnych rodników upośledza naturalny system obronny komórek skóry, a co za tym idzie, również uszkodzenie mieszków włosowych. Udowodniono m.in,, że w przypadku AGA fibroblasty warstwy brodawkowej wykazują zwiększoną wrażliwość na stres oksydacyjny. 
Po odkryciu, że melatonina syntetyzowana jest również w mieszkach, obserwowano jej wpływ na fazy wzrostu włosa. W badaniach in vitro wykazano, że już 30 mikromoli substancji znacznie przyspiesza tempo wzrostu włosa, w porównaniu z niższymi stężeniami. 
Idąc tym tropem na przełomie kilku lat przeprowadzono pięć paneli badawczych, a także badania przedkliniczne na temat wpływu melatoniny na proces łysienia androgenowego. Badania polegały na aplikacji miejscowej roztworu melatoniny raz dziennie, przed snem, przez okres 6 miesięcy. Grupę badawczą stanowili wolontariusze - mężczyźni i kobiety w I i II stadium AGA, a także z ogólną utratą włosów. Wyniki zbierano za pomocą standaryzowanych kwestionariuszy, badania metodą TrichoScan, metodą 60-sekundowego testu zliczania włosów i testu pociągania. Co udało się wykazać?
1. Po 30 i 90 dniach w badaniu obserwacyjnym i na podstawie kwestionariuszy stwierdzono znaczne zmniejszenie stopnia nasilenia łysienia.
2. W badaniu TrichoScan w grupie 35 mężczyzn po 3 i 6 miesiącach u ponad 50% badanych zaobserwowano znaczny wzrost gęstości włosów (odpowiednio o 29% i 41%).
3. W 60-cio osobowej grupie z nasilonym wypadaniem zaobserwowano jego znaczną redukcję u kobiet.
4. W badaniu, w którym udział brała grupa 1800 osób, przeprowadzanym w 200 ośrodkach zaobserwowano, że znacznie zmniejszyła się częstotliwość pozytywnego testu pociągania. Odsetek badanych z ujemnym testem pociągania wzrósł z 12,2% do 61,5%. Dodatkowo zaobserwowano również zmniejszenie problemów łojotokowych.
5. W żadnym z badań nie zaobserwowano istotnego podniesienia poziomu melatoniny endogennej w osoczu krwi. 
Badani dobrze tolerowali stosowanie preparatu. Wszystko to razem pozwala optymistycznie patrzeć na możliwość stosowania miejscowej melatoniny w trychoterapii łysienia androgenowego. Co istotne - nie obserwowano skutków ubocznych, ani negatywnych efektów odstawienia. Oczywiście potrzebne są kolejne badania, nie mniej melatonina wydaje się być właściwą alternatywą dla powszechnie stosowanych w tej przypadłości terapii.

Źródła (w kolejności i zapisie przypadkowym):
1. Tobias W FischerRalph M TrüebGabriella HänggiMarcello InnocentiPeter Elsner,  "Topical melatonin for treatment of androgenetic alopecia",  http://www.ijtrichology.com/, dostęp: 24.01.2016;
2. M. Świder Al-Amawi, M. Marchlewicz, A. Kolasa, L.Wenda - Różewicka, B. Wiszniewska, "Neuroendokrynna funkcja skóry", w : Postępy biologii komórki, t. 37, 2010, nr 4, str. 795-806.
3. M. Karasek, "Znaczenie kliniczne melatoniny", w: Postępy nauk medycznych,  2007, nr 10, s. 395-398

piątek, 6 stycznia 2017

Kim jesteś trychologu?

fot.fotolia.com

Dzisiejszy wpis chodził za mną już od dłuższego czasu. Zastanawiałam się jak go ugryźć, a dziś rano doszłam do wniosku, że najlepiej będzie pisać prosto z mostu. Chodzi mi o ostatnią falę półprawd i kompletnych kłamstw, jakie pojawiają się w sieci czy prasie na temat zawodu trychologa. Szczególnie tych, głoszonych przez środowisko dermatologów, z czym spotkałam się ostatnio w prasie branżowej. Zarzuca nam się rzeczy, od których włos się jeży na głowie. Ostatnio przeczytałam, że trcyholog może doprowadzić klienta do utraty zdrowia lub życia, gdyż nie będzie w stanie prawidłowo rozpoznać jego choroby (sic!)...Litości! Autorowi tych słów albo mocno mylą się fakty, albo bardzo nie chce się zagłębić w temat.  Trycholog kosmetyczny - a takich jest przeważająca ilość w naszym, jeszcze nie wielkim środowisku - to nie lekarz diagnosta i nie do niego należy rozpoznanie. Zajmujemy się diagnozowaniem - tak! - ale stanu skóry i włosów, a nie wykrywaniem chorób. Mogę z tego miejsca zapewnić, że żaden odpowiedzialny trycholog, a wierzę, że takich jest większość, nie podejmie się działań pielęgnacyjnych, czy wspomagających, zaznaczam, wspomagających leczenie, jeśli nie będzie miał pewności, że tym nie zaszkodzi klientowi. Zazrzut, że wypadanie włosów może być objawem wielu, czasem bardzo poważnych chorób, a my wszystkich wrzucamy do jednego worka, jest zarzutem co najmniej niedorzecznym. Z całym szacunkiem, ale to najczęściej od dermatologów przychodzą do mnie klienci z taką samą diagnozą, niezależnie od objawów. To zupełnie jakby powiedzieć, że kosmetyczki podejmując próby pielęgnacji skóry trądzikowej zagrażają życiu klientek, bo przecież może to być objaw np. guza jajnika.
Prawdą jest, że w Polsce nie ma zarejestrowanego zawodu trychologa, podobnie, jak jeszcze parę lat temu nie istniał ktoś taki jak podolog. Dziś natomiast trudno sobie wyobrazić, żeby pomocy z wrastającym paznokciem szukać - jak dawniej - u chirurga czy zwykłej kosmetyczki. Trycholog jest właśnie takim łącznikiem pomiędzy fryzjerstwem, kosmetyką a dermatologią. I nie oznacza to, że uzurpuje sobie prawo do leczenia. Faktem jest, że nie każdy może być trychologiem. Do wykonywania tego zawodu potrzeba umiejętności słuchania ludzi, a także łączenia wiedzy z wielu dziedzin: kosmetologii, fizjologii, dermatologii, dietetyki, fizjoterapii, chemii kosmetycznej, a nawet psychologii. Kto zatem może zostać trychologiem? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Zapewne zdarzają się wsród nas osoby niekompetentne, tak jak bywają niekompetentni lekarze, i to mimo ukończenia studiów wyższych. Mamy jednak coraz więcej szkoleń na bardzo wysokim poziomie, uczelnie wyższe uruchamiają specjalizacje na kosmetologii i kierunki podyplomowe. Trychologia w Polsce rozwija się  i będzie się rozwijać. Zamiast więc rzucać sobie kłody pod nogi może warto pomyśleć o współpracy?  Pozostając jeszcze w temacie kształcenia pamiętajmy, że każdy klient ma prawo zapytać, jakie przygotowanie ma specjalista, do którego zwraca się o pomoc. Jeśli tego nie robi to już tylko i wyłącznie jego decyzja.
Rozpisałam się sie trochę, więc już tak drogą podsumowania:
1. Trycholog to specjalista pielęgnacji skóry głowy i włosów, tak jak kosmetolog dba o skórę i jej przydatki.
2. Trycholog kosmetyczny nie jest lekarzem, w związku z tym nie stawia jednoznacznych diagnoz i nie leczy chorób. Może natomiast,  i powinien zasugerować wizytę u lekarza i wykonanie potrzebnych badań, zanim podejmie działania pielęgnacyjne, lub jeśli problem uważany za kosmetyczny (np. łupież) mimo prawidłowej pielęgnacji nie ustępuje.
3. Jeśli trycholog bez wykształcenia medycznego podaje się za lekarza, to już kwestia nieetycznego zachowania danej osoby, a nie całej grupy zawodowej.
4. Trychologiem w Polsce na dzień dzisiejszy może być osoba po specjalistycznych szkoleniach lub ukończeniu studiów podyplomowych w tym zakresie. Już niedługo również uczelnie wyższe wypuszczą pierwszych absolwentów kosmetologii o specjalności trychologia.
5. Rzeczywistość pokazuje, że trycholog to czasem pierwszy kontakt lub wręcz przeciwnie - ostatnia deska ratunku dla osób z problemami włosowymi, bez względu na to, czy to się komuś podoba czy nie.

piątek, 30 grudnia 2016

Anatomia włosa - część I - wróćmy do korzeni...


       Pierwsze włosy powstają już w okresie płodowym. Mniej więcej ok. 3 miesiąca ciąży pojawiają się zawiązki mieszków włosowych w okolicy głowy, a stopniowo również w pozostałych obszarach.
W 5-6 miesiącu na skórze płodu pojawia się meszkowate owłosienie zwane lanugo, które po 4-8 tygodniach wpada do wód płodowych, a na jego miejscu pod koniec ciąży wyrastają włosy terminalne, nazywane ostatecznymi. Profesor Kostanecki zwraca uwagę, że po obu stronach pierwotnego zawiązka włosa tworzą się nowe, dlatego mieszki często grupują się po trzy.
Zanim mieszek przybierze swoją ostateczną formę, przypomina kolumnę komórek pochodzących z żywych warstw naskórka. Początkowo układają się one prostopadle, z czasem jednak ustawiają się pod skosem. Poniżej kolumny znajduje się drugie skupisko komórek, z których ostatecznie ukształtują się brodawka włosa i torebka włosowa.
      Włos przyrasta na długość na skutek podziałów mitotycznych. Szlak sygnałowy Wnt pobudza keratynocyty do różnicowania się, dzięki czemu przekształcają się one w komórki włosa. Komórki te powstają w opuszce, tworze o cebulowatym kształcie, który obejmuje brodawkę włosową. W jej dolnej części ma miejsce najintensywniejszy podział komórkowy, dlatego często nazywana jest macierzą. Trzeba podkreślić, że jest to jedna z najaktywniejszych metabolicznie tkanek organizmu.
      Część włosa znajdującą się w naskórku nazywamy korzeniem. , część powyżej powierzchni naskórka to łodyga włosa. Wewnętrzna struktura włosa jest najlepiej widoczna w przekroju poprzecznym korzenia. Możemy tu wyróżnić cztery główne elementy: włos właściwy, pochewkę wewnętrzną, pochewkę zewnętrzną i torebkę włosową.
      Włos właściwy zbudowany jest z rdzenia, kory i powłoczki, czy też osłonki włosa. Rdzeń nie zawsze jest obecny, może być strukturą ciągłą, nieciągłą lub fragmentaryczną. Brak rdzenia, szczególnie w przypadku włosów cienkich nie jest niczym niezwykłym. Rdzeń włosa budują duże, wieloboczne komórki, pomiędzy którymi w którymi w korzeniu występuje płyn, a w łodydze pęcherzyki powietrza. Obecne są tu również melanosomy.
       Kora włosa zbudowana jest z komórek o kształcie wrzecionowatym, a przestrzenie między nimi wypełnione są analogicznie do przestrzeni w rdzeniu włosa. Kora stanowi największą część całkowitej masy włosa. W części zrogowaciałej ma charakter włókienkowy. Włókienka składają się z tzw. filamentów keratynowych, które z kolei zbudowane są z protofilamentów. Między włókienkami znajduje się substancja podstawowa, resztki jąder komórkowych i cytoplazmy. Kora włosa jest również miejscem, gdzie gromadzą się ziarna melaniny, zarówno we wnętrzach komórek, jak i w przestrzeniach międzykomórkowych. 
rys. fotolia.com

Najbardziej zewnętrzną część w strukturze włosa właściwego stanowi jego osłonka. Tworzy ją jedna warstwa zrogowaciałych komórek o dachówkowatym ułożeniu. Komórki te wypełnione są drobnymi włókienkami keratyny i substancją spajającą.
      Z osłonką włosa zazębia się pochewka wewnętrzna, która z kolei składa się z powłoczki pochewki wewnętrznej, o budowie przypominającej budowę osłonki. W skład pochewki wchodzi również warstwa Huxleya, której komórki wypełniają ziarnistości trychochialiny, a także warstwy Henlego, zbudowanej z jednej warstwy spłaszczonych komórek, również wypełnionych trychochialiną. W warstwach pochewki wewnętrznej nie obserwuje się melaniny.
       Kolejnym elementem w budowie włosa jest pochewka zewnętrzna, złożona z warstwy komórek kolczystych i podstawnych naskórka. To właśnie one są podstawą mieszka włosowego - stanowią wpuklenie naskórka w głąb skóry właściwej.
Ostatnią warstwą jest torebka włosa zbudowana z błony szklistej, włókien okrężnych i podłużnych.
     Do elementów budowy włosa należą również: brodawka włosa, gruczoły łojowe i mięsień przywłosowy. Brodawka włosa jest tworem łącznotkankowym. Przebiegają tu naczynia włosowate i włókna nerwowe. Część brodawki otoczona jest przez opuszkę włosa, natomiast dolna część o półksiężycowatym kształcie znajduje się tuż pod nią. Naczynia włosowate brodawki zaopatrują macierz włosa w tlen i substancje odżywcze, dlatego zniszczenie brodawki skutkuje trwałą utratą włosa.
    Mieszkowi włosowemu towarzyszy gruczoł łojowy. Gruczoły zbudowane są ze zrazików przedzielonych tkanką łączną. W nich wytwarzane jest sebum, które ma za zadanie utrzymać prawidłowe natłuszczenie naskórka i łodygi włosa. W procesie wytwarzania łoju komórki gruczołowe przekształcają się w wydzielinę, jest to więc mechanizm holokrynny.
Wydobywanie się łoju jest prowokowane przez skurcz mięśnia przywłosowego, który ma swój początek w brodawce skórnej. Jego przyczep umocowany jest do pochewki łącznotkankowej poniżej gruczołu łojowego. Skurcz mięśnia powoduj nie tylko wyrzut sebum, ale również pionowe ustawienie włosa. 

W kolejnych częściach poznacie właściwości włosa, jego strukturę chemiczną i proces wzrostu. Już dziś zapraszam do czytania :)

Literatura:
1. Kostanecki W., Choroby włosów, PZWL, Warszawa 1979.
2. Michałowski R., Choroby włosów i skóry owłosionej, PZWL, Warszawa 1985.
3. Rassner G., Dermatologia. Podręcznik i atlas, Urban&Partner, Wrocław 2003.
4.Siemiątkowska J.M., Zarys trychologii kosmetycznej, Instytut Kosmetologii Fryzjerskiej Trichomed, Stargard 2015.
5. Choroby włosów i skóry owłosionej, red. L. Brzezińska - Wcisło, Termedia, Poznań 2015.


wtorek, 20 grudnia 2016

Zimowe włosy


rys. fotolia.com
Zima to trudny czas dla skóry i włosów. Niskie temperatury na zewnątrz, ogrzewanie i suche powietrze w mieszkaniach, biurach, środkach komunikacji - to wszystko nie służy włosom. Jak zatem pomóc im przetrwać zimę?
Najwięcej osób skarży się w tym okresie na elektryzowanie się włosów. Zjawisko to jest związane z pocieraniem łodygi włosa o włókna naszych ubrań, szczególnie włókna syntetyczne. Powstają wówczas dodatnio naładowane cząsteczki, a ponieważ nasze włosy są właśnie naładowane dodatnio, zaczynają się podnosić w charakterystyczny sposób. Sprzyja temu dodatkowo przesuszenie włosów i ich uszkodzenia. Uszkodzona zewnętrzna warstwa włosa nie zatrzymuje odpowiedniej ilości wody. Zjawisko to potęgowane jest przez centralne ogrzewanie, klimatyzację i oczywiście przez zabiegi takie jak suszenie, prostowanie, czy kręcenie włosów lokówka. Włosom w tym okresie nie służą również zabiegi farbowania, a szczególnie rozjaśniania.
W celu zmniejszenia elektryzowania włosów warto stosować odżywki i maski nawilżające co najmniej dwa razy w tygodniu. Dobrą metodą może okazać się technika "odżywka-szampon-odżywka", w trakcie której na suche włosy nakładamy odżywkę na około 20 minut, po tym czasie myjemy głowę i na koniec znów nakładamy odżywkę. Taka technika chroni przesuszone i puszące się włosy przed nadmierną utratą wilgoci.
Na wielu blogach można znaleźć informację, że elektryzującym się włosom dobrze robi suchy szampon, który ma pochłaniać nadmiar sebum a jednocześnie odpowiednio "dociążać" włosy. Z punktu widzenia trychologa nie polecam jednak tej metody. Suche szampony pozostawiają bowiem na skórze głowy i  łodydze włosa osad, który bardzo trudno zmyć, a który przyczynia się do powstawania łupieżu kosmetycznego, świądu a nawet stanów zapalnych.
Zdecydowanie warto natomiast stosować olejki wygładzające końcówki włosów, bo to one zwykle mają największy kontakt z naszymi ubraniami. Olejki regenerują łuskę włosa, dlatego zalecane są przede wszystkim włosom łamliwym, zniszczonym i kruchym. Mogą one również chronić przed szkodliwym wpływem wysokiej  temperatury emitowanej przez urządzenia do stylizacji.
Czy zatem należy zrezygnować z noszenia czapki, żeby włosy się nie elektryzowały? W żadnym wypadku. Unikanie nakrycia głowy, kiedy na zewnątrz panują niskie, minusowe temperatury, nie tylko grozi przeziębieniem i kłopotami z zatokami, ale także źle wpływa na kondycję włosów. Niska temperatura spowalnia działanie gruczołów łojowych, które produkują mniej sebum. Dla wielu osób może wydawać się to korzystne, jednak wychłodzona skóra to mniej sebum, którego rolą jest przecież ochrona łodygi włosa. Dodatkowo przemarznięte mieszki włosowe, a w zasadzie naczynia krwionośne doprowadzające do nich substancje odżywcze, mogą ulec uszkodzeniu, co spowoduje nadmierne wypadnie włosów. Rezygnowanie z czapek zimą nie jest zatem najlepszym pomysłem, warto jednak poszukać takich, które uszyte są z naturalnych, oddychających materiałów.
Niestety noszenie czapek może przyczynić się również do przetłuszczania włosów i powstawania łupieżu. Ciepło stymuluje gruczoły łojowe do pracy, wilgotne środowisko (pot) sprzyja rozwojowi drożdżaka odpowiedzialnego za pojawianie się łupieżu. W okresie zimowym niezwykle ważna jest zatem prawidłowa pielęgnacja. Warto sięgać po delikatne, łagodnie działające szampony, ale myć włosy tak często, jak tego potrzebują. Klasyczne szampony do włosów przetłuszczających się mogą za bardzo przesuszać skórę powodując tym samym błędne koło. W przypadku łupieżu natomiast trzeba przede wszystkim dobrze określić jego rodzaj i na tej podstawie dobrać odpowiedni preparat pielęgnacyjny.
Wspominałam już, że gorące powietrze z suszarki może być dla włosów szkodliwe. Nie znaczy to jednak, że zachęcam do chodzenia z mokrą głową. Jeśli mamy czas i możemy wysuszyć włosy w sposób naturalny, to jest to najlepsze wyjście. Jeśli jednak musimy użyć suszarki warto skorzystać z opcji chłodnego powietrza. Nigdy nie powinniśmy wychodzić na mróz z wilgotnymi włosami. Tak niska temperatura sprawia, że zawarta w nich woda zamarza zwiększając swoją objętość, a struktura włosa ulega uszkodzeniu, łatwo się łamią i niszczą.
Zima to również czas, kiedy spożywamy mniej świeżych warzyw i owoców, w naszej diecie może zatem brakować witamin i minerałów, co niekorzystnie odbije się na kondycji skóry i włosów. Należy zatem zadbać o urozmaicanie posiłków, warto w tym czasie sięgać po kiełki, lokalne owoce sezonowe (np. jabłka, gruszki), a także orzechy. Szczególnie ważne dla kondycji włosów będzie uzupełnienie niedoborów witaminy A, biotyny, krzemu i niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Czasem, jeśli nie możemy zbilansować swojej diety, można sięgnąć po suplementy, jednak taka decyzja powinna być zawsze podejmowana po konsultacji z dietetykiem lub lekarzem.
O diecie dla zdrowych włosów napiszę już wkrótce :)

środa, 7 grudnia 2016

Co ja znów mam na ramionach, czyli kilka słów o łupieżu

Łupież nie jedno ma imię jak się okazuje. A ponieważ nie każdy łupież jest wywołany przez te same czynniki, nie da się go u wszystkich wyleczyć tym samym sposobem. Zacznijmy jednak od podstaw. Łupież jest patologią skóry, która polega na nadmiernym podziale komórek naskórka. W konsekwencji warstwa rogowa ulega nadmiernemu złuszczaniu.
Dolegliwość ta może rozwinąć się zarówno na podłożu skóry suchej, jak i łojotokowej, i ma wówczas odmienny charakter. Łupież suchy objawia się drobnopłatowym złuszczaniem, a łuski łatwo odpadają z naskórka osadzając się często na włosach i ramionach. Tej odmianie często towarzyszy suchość, wrażliwość i świąd skóry. Jest uporczywy, ale stosunkowo łatwy do zwalczenia. Niestety, nie leczony może przerodzić się w dużo poważniejszy łupież tłusty. 
Odmiana tłusta łupieżu zwykle rozwija się na skórze łojotokowej. Jej objawem są żółte, grube łuski, mocno przylegające do powierzchni naskórka. Bywa, że towarzyszy im stan zapalny skóry, a nawet mieszków włosowych. W żadnym wypadku nie należy ignorować tej dolegliwości, nie leczona może bowiem doprowadzić do łysienia łojotokowego. 
Za najczęstszą przyczynę łupieżu uważa się rozrost kolonii drożdżopodobnych grzybów Malassezia globosa. Są one stałym elementem mikrobiomu skóry, ale w sprzyjających okolicznościach mogą doprowadzić do stanów chorobowych. Ich metabolity, m.in. pochodne indolu, wpływają drażniąco na komórki naskórka stymulując ich przyspieszone złuszczanie. Niedawno jednak chińscy naukowcy z Shanghai Jiao Tong University przeprowadzili badania, z których wynika, że największy wpływ na powstawanie łupieżu i jego przebieg ma wzajemna relacja bakterii Propionibacterium i Staphylococus. U osób bez łupieżu przeważała obecność pierwszego mikroorganizmu, drugi natomiast przeważał u osób z łupieżem. Dla kondycji skóry niezmiernie ważna okazuje się równowaga między liczebnością jednego i drugiego szczepu bakterii, a łupież powstaje wówczas, gdy przewagę mają gronkowce.*

 fot. fotolia.com
Łupież bardzo często jest konsekwencją nieprawidłowej pielęgnacji i wówczas mówimy o jego odmianie kosmetycznej. Zbyt agresywne środki myjące, środki do stylizacji włosów, gorąca woda, wysoka temperatura z urządzeń (suszarki, lokówki, prostownice), zaburzają równowagę hydrolipidową naskórka i prowokują go do silniejszego złuszczania. W takim przypadku tradycyjne preparaty przeciwłupieżowe mogą nie przynieść oczekiwanych efektów, a często nawet nasilić dolegliwość. Łupież kosmetyczny wymaga przyjrzenia się nawykom pielęgnacyjnym i wyeliminowania tych, które ewidentnie nam szkodzą. Warto również do codziennej pielęgnacji włączyć szampon ze składnikami nawilżającymi, by przywrócić właściwe funkcje naskórka. 
Pamiętać również należy, że istnieje szereg chorób, które w swoim przebiegu objawiają się zmianami przypominającymi łupież. Należą do nich m.in. łuszczyca, liszaj płaski czy łojotokowe zapalenie skóry. Dlatego, jeśli mimo zastosowania zalecanych środków kosmetyczno - terapeutycznych i odpowiednio długiej terapii (ok 5-6 tyg.) łupież nie mija, należy zgłosić się do dermatologa. 
Do czynników mogących nasilać, a czasem prowokować powstawanie łupieżu zalicza się m.in. stres, zaburzenia emocjonalne i hormonalne, uwarunkowania genetyczne, ale także nadmierne spożywanie alkoholu czy błędy dietetyczne. W przypadku tych ostatnich szczególną rolę odgrywają składniki mineralne: wapń, magnez, fosfor, potas, żelazo i cynk, a także nienasycone kwasy tłuszczowe z grupy omega - 3. Zauważono również, że dieta obfitująca w węglowodany proste i tłuszcze nasycone sprzyja zmianom skórnym. Może ona wpływać na zmiany pH potu, a co za tym idzie - naskórka, co sprzyja rozwojowi drobnoustrojów chorobotwórczych. 
W postępowaniu terapuetycznym najważniejsze jest określenie rodzaju i przyczyny pojawienia się dolegliwości. W przypadku łupieżu suchego zwykle poleca się stosowanie preparatów o właściwościach nawilżających w połączeniu z przeciwłupieżowymi. Na suchej skórze również odnotowuje się przerost kolonii Malassezia globosa, dlatego stosowane kosmetyki powinny ograniczać jej rozrost. Trycholodzy zalecają stosowanie szamponów przeciwłupieżowych zamiennie z neutralnymi również po to, by uniknąć zjawiska tachyfilaksji, czyli "uodpornienia się" na działanie składników.
W przypadku łupieżu tłustego, przy wzmożonym łojotoku ważne jest działanie wielokierunkowe. Po pierwsze trzeba pozbyć się nadmiaru zalegających łusek stosując środki o działaniu keratolitycznym. Po drugie należy zredukować wydzielanie łoju poprzez użycie substancji o właściwościach seboregulujących i wreszcie ograniczyć rozwój drobnoustrojów chorobotwórczych, szczególnie drożdżaków. Do najczęściej stosowanych składników należą:
- ketokonazol - znany z szerokiego spektrum oddziaływania - hamuje łojotok i ogranicza rozwój drobnoustrojów;
-pirokton olaminy - o właściwościach przeciwzapalnych, hamujących łojotok i rozwój
mikroorganizmów;
-pirytionian cynku - wykazuje właściwości przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne, spowalnia również podziały mitotyczne komórek, dzięki czemu przeciwdziała nagromadzaniu się łuski;
- rilopiroks - skuteczny przeciw grzybom chorobotwórczym, szczególnie Pityrosporum ovale.
Często w terapii łupieżu używa się także kosmetyków zawierających kwas salicylowy, rezorcynę, dwusiarczek selenu, czy - bardzo skuteczny - mocznik. Ten ostatni jest związkiem nie tylko keratolitycznym, ale ma również dobre właściwości nawilżające skórę. 
W łagodnych odmianach łupieżu, w łupieżu kosmetycznym, a także jako pielęgnacja po leczeniu zalecane są często preparaty oparte na ekstraktach ziołowych: wyciągu z czarnej rzepy, pokrzywy, brzozy brodawkowatej, liści i ziela szałwii, krwawnika, korzenia łopianu czy kłącza tataraku. Poleca się również stosowanie olejków eterycznych, szczególnie olejku z drzewa herbacianego, ale także lawendowego czy rozmarynowego. 
Trzeba też pamiętać, że drapanie skóry daje jedynie chwilową ulgę, a jego konsekwencja mogą być silne podrażnienia i uszkodzenia włosów.


* http://www.nature.com/articles/srep24877

środa, 2 listopada 2016

Trichomed Wrocław

Miło mi poinformować wszystkich zainteresowanych, że już za kilka dni rozpocznie działalność wrocławski oddział uznanego i popularnego gabinetu trychologii Trichomed. Salon - matka znajduje się w Stargardzie Szczecińskim, gdzie pieczę nad nim sprawuje pomysłodawczyni i wielki autorytet w tej dziedzinie, pani mgr Julitta Siemiątkowska. Szkoleniowiec, wykładowca, autorka pierwszego podręcznika trychologicznego w kraju, a przede wszystkim kobieta z ogromną wiedzą i doświadczeniem.
Miło mi tym bardziej, że Trichomed Wrocław znajdzie się pod moją opieką. Nie ukrywam, że jest to dla mnie zaszczyt, ale i wyzwanie. Wyzwanie, które napędza mnie do działania i mam nadzieję, że sprostam zadaniu, jakie w gruncie rzeczy sama przed sobą postawiłam :)
Plany, przygotowania, prace - to wszystko sprawiło, że ostatnio troszkę zaniedbałam pisanie. Mam nadzieję, że teraz pojawi się jeszcze więcej tematów, którymi będę mogła się z Wami dzielić. Jest wiele pomysłów, pojawiają się nowe cele - mniej lub bardziej odległe. Nie o wszystkim chcę jeszcze pisać, ale mam nadzieję, że wszystko uda się zrealizować.
Zapraszam Cię, Drogi Czytelniku, do odwiedzenia Trichomed Wrocław. Znajdziesz go we Wrocławiu na ul. Gwiaździstej 8, dokładnie tam, gdzie Pracownia Urody Dermalogica. 



wtorek, 27 września 2016

Niedoceniany darsonval....

    Współczesna technologia pozwala nam stosować w zabiegach kosmetycznych i trychologicznych coraz bardziej nowoczesne urządzenia. Dzięki temu możemy proponować naszym klientom coraz skuteczniejsze rozwiązania. Czy to jednak oznacza, że stare metody odeszły do lamusa i nie warto do nich wracać?
    Chciałam dziś napisać Wam o zabiegu, który w kosmetyce został nieco "odsunięty na bok" na korzyść innych, moim zdaniem nie koniecznie tak skutecznych. Trychologia natomiast ciągle korzysta z jego dobrodziejstw. Niejednokrotnie w ciągu 11 lat swojej pracy zawodowej miałam okazję obserwować jego działanie. Dziś już nie wyobrażam sobie gabinetu funkcjonującego bez prądów d'Arsonvala.
Pierwszy aparat wytwarzający prądy wielkiej częstotliwości został skonstruowany przez Nikola Teslę w roku 1891. Rok później francuski fizjolog Jacques d'Arsonval wprowadził je do lecznictwa, gdzie zagościły na stałe. Są prądami o częstotliwościach 300-500 kHz, długości fali 600-1000 nm i natężeniu kilku miliamperów.
Zabieg wykonuje się wykorzystując elektrody wtopione w środek elektrod szklanych, nazywanych pelotami. Peloty są najczęściej wypełnione gazem szlachetnym, a od rodzaju gazu zależy kolor jakim peloty "wypełniają się" w trakcie zabiegu. W momencie zbliżania urządzenia do skóry następuje delikatne iskrzenie, które jest wynikiem wyładowania elektrycznego. Specyficzny zapach towarzyszący wyładowaniom to ozon, gaz, który poprzez utlenianie działa destrukcyjnie na drobnoustroje chorobotwórcze uszkadzając białka ich błon komórkowych. Ta właściwość jest wykorzystywana m.in. w terapiach skór trądzikowych, także w trądziku występującym na skórze głowy.
    Prądy d'Arsonvala powodują wytworzenie w tkankach bardzo słabego ciepła, które wpływa na zakończenia nerwowe, ale również na mikrokrążenie skórne. Miejscowe przekrwienie sprzyja pobudzeniu komórkowej przemiany materii, odtoksycznieniu skóry, odżywieniu i dotlenieniu tkanek. Wpływając na zakończenia nerwowe prądy te działają również lekko drażniąco i stymulująco.  
fot. Darsonwalizacja - źródło własne
      Zabieg wykonuje się w seriach, a jedna sesja to czas 4-8 minut. Sesję taką powtarzać można nawet codziennie jeśli istnieją do tego wskazania. A należą do nich:
- łojotok skóry głowy
- źle ukrwiona i słabo odżywiona skóra głowy
- pojawianie się wykwitów trądzikowych
- wypadanie włosów na różnym podłożu
- łysienie androgenowe
Właściwie przeprowadzana darsonwalizacja pozwala na uzyskanie normalizacji pracy gruczołów łojowych, a dzięki temu redukcję przetłuszczania włosów i stanów zapalnych na tym podłożu. Pomaga także ograniczyć występowanie łupieży łojotokowego i wywołanego obecnością drożdżaków. Zabieg wzmacnia cebulki włosów, dotlenia je i odżywia, dzięki czemu wpływa na kondycję włosów przywracając ich witalność i zdrowy wygląd. Poprawa ukrwienia wiąże się również z ograniczeniem wypadania włosów i przyspieszeniem ich odrostu. Po zastosowaniu prądów skóra jest również lepiej przygotowana na wchłanianie składników aktywnych, dlatego warto poprzedzać nim również inne działania pielęgnacyjne. 
  Trzeba jednak pamiętać, zwłaszcza, jeśli zechcecie wykonywać darsonwalizację w zaciszu własnego domu, że są sytuacje, w których zabieg ten jest przeciwwskazany. Należą do nich:
- ciąża
- rozrusznik serca
- metalowe implanty w organizmie
- skóra nadreaktywna, trądzik różowaty
- stany zapalne skóry
- przerwanie ciągłości naskórka
- choroby nowotworowe
- gorączka
- epilepsja
- zaawansowana miażdżyca naczyń
- nadciśnienie, szczególnie nieuregulowane ciśnienie
- zaawansowane choroby serca
  Reasumując, warto sięgać po stare i sprawdzone sposoby, nie zawsze ulegają przeterminowaniu :)